
Przynależność:Autobot
Transformacja: Zmodyfikowany myśliwiec A-10 Thunderbolt Mk-II
Klasa: Ultra
Rok wydania: 2008
Producent: Hasbro

Universe 2.0 okazało się hitem wśród fanów TF w trybie błyskawicznym i pierwsze 5 robotów z tej serii szybko zdobyło uznanie wśród ludzi. Choć wśród tej Legendarnej Piątki był taki jeden pan, który wywołał pewne kontrowersje i prawdopodobnie robi to nadal. Mowa o Powerglidzie (czyt. Pałerglajd).

Stary Powerglide w nowym ciele kontynuuje tradycje G1 i 23 lata po swojej ostatniej zabawce dalej zamienia się w myśliwiec wsparcia lądowego A-10 Thunderbolt Mk-II, choć tym razem jest to wersja w pełni zdolna do walki. Nowy samolocik wygląda naprawdę świetnie, zasługę ma w tym odświeżony, lekko futurystyczny wygląd, dzięki któremu nasz Autobot może transformować się w zupełnie nowy sposób. Cudowny alt mode.

Ale, jak wspomniałem, jest to obecnie jedna z najbardziej kontrowersyjnych zabawek w tej linii. Powody? Prawdopodobnie dwa. Po pierwsze, Powerglide awansował z Minibota ( figurka porównywalna rozmiarami do klasy Legends) do pełnokrwistego Ultra, co czyni na chwilę obecną go jednym z największych TFów z linii Classics/ Universe 2.0. Ludzi to nieco drażni, bo uważają, że ta klasa nie pasuje do Powerglide'a, tymbardziej, że inne Miniboty są wydawane jako Legends ( za wyjątkiem Bumblebee'ego, który najpierw miał Deluxe'a po czym zafundowano mu Legends). Ale to i tak pryszcz przy drugim, nieco bardziej oczywistym problemie. Powerglide przez cały swój żywot jako postać był przedstawiany jako robot pomalowany na czerwono z białymi wstawkami. A tymczasem nasz Ultra jest... no, sami widzicie jaki jest. Nie do końca się zgadza z opisem z poprzedniego zdania. Efekt? Hordy fanów przeklinających Hasbro. Ale już po tym jak kupili swój egzemplarz tej figurki :P Osobiście, mi te kolory nie przeszkadzają zupełnie i dodają element świeżości do designu. Zresztą, nie mam na co narzekać w sytuacji, gdy dostałem tą figurkę do testów od Hasbro Poland.

Rzut z boku. Góra wygląda ładnie, dół, przynajmniej środkowa cześć prawie dotyka podłogi, ze względu na części z trybu robota. Dobrze, że dopalacze pod skrzydłami skutecznie to zasłaniają. I tak, widzę co się dzieje z przednim podwoziem, wrócę do tego jeszcze później.

Rzut z góry. Całkiem nieźle to wygląda, prawie jak symetryczny krzyżyk.

Przybliżenie kokpitu. Można o nim mówić co się chce, ale widoczne nity łączące płaty poszycia to genialny detal. Nie wiem, czy mamy tu dwa, czy jeden zestaw wlotów powietrza, ale niespecjalnie mnie to interesuje, zwłaszcza, że czas wam przedtawić jak należy główną broń pokładową. Oto pan Avenger, karabin typu gatling, w wersji prawdziwej najcięższa kaliborowo broń szybkostrzelna zamontowana do tej pory w myśliwcu. Mniam.

Propo kokpitu, wspominałem, że świeci? Nie? To robię to teraz.

Niezła liczba detali jak na wymodelowaną obudowę elektroniki. Każdy silnik skrywa jedną baterię AAA, które w parze zasilają dźwięki i światłą tej zabawki. Przy czym dźwięki mamy cztery, a światła są permanentnie zaprogramowane na świecenie pulsujące. Także przykra wiadomość dla osób, które chciały zobaczyć nieprzerwane podświetlenie części. Inna sprawa, że przycisk (to czerwone coś przed głośnikiem...widzicie głośnik, prawda? Błagam, powiedzcie, że go widzicie...) jest skokowy i w związku z tym bez trzymania go nie podtrzymacie działania elektroniki. Pewnie rodzice by się skarżyli, że Powerglide połyka baterie, bo pociechy zapomniały go wyłączyć. Ugh...

Tylne stery i dysze silników. O ile teraz pomarańczowy odcień silników wydaje się kretyńskim pomysłem...

... to teraz łatwo to uzasadnić. Wygląda to całkiem ładnie, choć efekt byłby mocniejszy, gdyby dysze były czerwone. No, ale aż tak absurdalni być nie możemy :P Zaraz... pomarańczowy?? To musi mieć związek z amerykańską ustawą o realiźmie zabawek imitujących broń! Nie daj boże ktoś uzna Powerglide'a za broń... tak, teraz wszystko jest jasne :D To, albo moja teoria spiskowa znowu dała o sobie znać (ktoś pamięta pana Pytanie z JLU? ).

Dopalacze zawieszone pod skrzydłami, jeden z sygnaturowych elementów alt modu Powerglide'a. Te elementy bardziej z boków wyglądają jak granatniki albo karabiny... w każdym razie, wygladem daleko im do sprzętu cywilnego.

Czas na pokazanie z bliska podwozia w ilości jeden pod kabiną (na zdjęciu) i dwa pod dopalaczami na skrzydłach (może na jakimś innym zdjęciu ^^). Samo podwozie jest dobre, nawet jeśli wykrzywia Powera nieco do dołu na przodzie (żeby ciężar elektroniki z tyłu nie trzymał samolot w permanentnej "pozycji startowej"). Ale prawdziwy problem się zaczyna, gdy uzbrajamy Powerglide'a w Avengera, jego karabin gatlinga. O ile sama broń jest fantastyczna, o tyle podłączona sprawia dwa problemy. Po pierwsze, jej zamontowanie czyni przednie podwozie bezużytecznym, bo broń wystaje w dół bardziej od podwozia i przejmuje jego rolę w zupełności. Po drugie, gdy ktoś trzyma figurki w stanie kompletnym, to znaczy nie wyjmuje z broni pocisku na czas przebywania w trybie samolotu, ów pocisk będzie zahaczał o części trybu robota z tyłu pojazdu, przez co gatling nie będzie nigdy ustawiony idealnie prosto. Z kolei gatling bez pocisku wydaje się śmiesznie króki, więc ja jednak wolę optować za opcją numer jeden ^^.

Ultra to jednak spora klasa, co udowadniam stawiając nasze A-10-II przy naszym F-15 :P

Jednak A-10-II wygląda znacznie lepiej w towarzystwie lepiej uzbrojonych, większych hybryd F-14/ Super VF-1S. Jak ja kocham używać terminologii, która nie zawsze jest oczywista dla moich partnerów w rozmowie :P

A oto Powerglide w trybie robota. Cóż mogę powiedzieć, design jest przekozacki, choć wydaje się dość zwyczajny. Nasz Minibot teraz wygląda na bardzo silną postać, która nie da sobie kaszę dmuchać. Fakt, ta wersja różni się drastycznie od formy G1, ale dzięki charakterystycznej głowie i skrzydłom wystającym z korpusu, będącym znakiem firmowym tej postaci, wiemy z kim mamy do czynienia. Z Autobotem na sterydach :D

Tył jest równie pełny detali co przód i tak jak w przypadku innych Uni 2.0 Ultra, panuje tu nadzwyczajny porządek. W sumie widać tu z naprogramowych części tylko tylne stery i dziób samolotu. Reszta, choć wygląda jak skompresowany rozgardiasz, stanowi część korpusu, więc nie można tego traktować jako nadbagażu.

I rzut z boku. Tym razem ktoś pomyślał, żeby skrzydła nie zasłaniały z boku głowy robota, jak to robiły w oryginalnej zabawce G1.

Nowy design korpusu włączający w tą sekcję ciała główne silniki był strzałem w dziesiątkę, z przyjemnością patrzy się na ten fragment robota, choć co bardziej wrażliwi ( i zapewne mający wyobraźnię idąca w raczej nieporządanym kierunku) fani psioczą, że nie godzi się aby robot miał wyraźnie zaznaczone piersi... rozbraja mnie to za każdym razem gdy to słyszę. Ja bym raczej powiedział, że nawet jeśli nowy układ części naprawdę wygląda "cool", to jednocześnie wygląda nieco chaotycznie. Na plus trzeba jednak przyznać jak głowa mało różni się od G1, będąc raczej jej rozwojówką niż kompletnym przemodelowaniem.

Jestem ciekaw, ilu z was pamięta to serduszko, schowane pod klapą na korpusie Powerglide'a. Nie mam zamiaru sprawdzać i śpieszę z wyjaśnieniami, zanim Dzieci Cybertronu zaczną za bardzo główkować nad odpowiedzią. W serialu G1 był odcinek o nazwie "Dziewczyna, która kochała Powerglide'a", w którym Powerglide dostał zadanie pilnowania nastoletniej i bardzo rozpuszczonej dziewczyny, której zmarły ojciec powierzył swoją korporację przemysłową wraz z tajemniczym naszyjnikiem, na którym bardzo zależy Decepticonom. Gdy obecność Powerglide'a nie była już konieczna, dziewczyna dała mu buziaka na pożegnanie. W rezultacie, gdy Powerglide otworzył panel na swoim korpusie, jego wewnętrzne części zaczęły świecić, układając się w migoczące serduszko ^^. Bardzo miły, choć delikatny akcent, hołdujący jedynemu odcinkowi G1, w którym Powerglide był głównym bohaterem :)

Na tym zdjęciu zobaczycie też dokładniej ramiona, jak również moje jedyne prawidziwe zastrzeżenie do trybu robota. Mam na myśli te zawiasy skrzydeł wystające po bokach talii. Wiem, że są konieczne, aby transformacja była możliwa, ale wyglądają po prostu słabo i ten TF wyglądałby o niebo lepiej, gdyby ich tam zwyczajnie nie było. No ale co poradzisz...

Nogi są w porządku, nie są wybitne, ale nie odstają jakościowo od innych Ultra (wśród których chyba jednak są numerem jeden, a wiem co mówię, bo mam i Silverbolta i Onslaughta). Na uwagę zasługują stopy z wygrawerowanymi podeszwami, które do tego mogą nie tylko chodzić w tył i przód ale i lekko na boki. Ciekawe są też nakolenniki, które mogą się odchylać do góry w naprawdę dużym stopniu jako efekt uboczny transformacji. W rezultacie mogą zasłaniać stawy kolanowe gdy te są zgięte, co może fajnie symulować automatyczne osłanianie kolan w trakcie biegu albo opadania z podwiętymi nogami.

Elektronika nadal służy, nawet w trybie robota. W tej formie tylne stery zmieniają się w przedłużenie guzika elektroniki. Hurra! Tryb robota oferuje tylko odgłos gatlinga. Hurra? O ile w pełni to rozumiem, bo odgłosy silnika w trybie humanoida mijają się z celem, o tyle nie obraziłbym się gdyby po transformacji podnieniano je na odgłosy walki albo coś w tym stylu. A tak to tylko srutututututututu.

Jeszcze jedno zdjęcie korpusu, które ma pokazać Powerglide'a przed odpaleniem elektroniki.

A tak wygląda po jej odpaleniu. Anglicy nazywają to Eye Candy, Polacy mogą to określić jako Optyczny Wypas :D

Avenger Powerglide'a wygląda świetnie jako broń robota, pocisk ( to czarne coś, co wylatuje z pomocą sprężynki i co z pewnością nie powinno zapoznać się bliżej z waszym okiem) robi teraz za magazynek z amunicją . Co prawda ogranicza to ruch łokcia, ale mogę to wybaczyć.

Pozowalność! Wspomagana 18-toma punktami artykulacji! Weeeee!

Gdy jednak ktoś uważa, że siedem magicznych luf nie jest w stanie podołać zadaniom wyznaczonym przez fana...

...jeden obrót o 180 stopni załatwia sprawę.

I mamy klasyczny strzałkowy półatomat :) A dla fanów, którym nie można w końcu odmówić wyobraźni (halo, zbieramy repliki wielkich, żywych robotów!) jest to działko energetyczne.

Pozowalność part deux! Tym razem wspomagana statywem z MediaMarkt za 18 zł :P

Pamiętacie, gdy wspominałem o tym opadaniu Powerglide'a po transformacji nad ziemią? Właśnie wylądował.

Czas na porównania. Powerglide i Optimus Prime. Prime, czyżbym dostrzegał w twych oczach jakis wewnętrzny niepokój?

W towarzystwie w pełni uzbrojonego Jetfire'a Power wygląda chyba jednak nieco bardziej naturalnie.
Czas na podsumowanie! Powerglide to chwilowo małopopularna figurka na poslkim rynku. Nie wiem na ile to wynika z pojawienia się ROTFu, a na ile z ignorancji i braku informacji o nim wśród konsumentów ( z całym szacunkiem, ale połowa nie-fanów wciąż mówi "Transformersy"), ale wiem, że to poważne przeoczenie. O ile, jak każdy TF, ta figurka posiada pewne wady, o tyle ma też sporo plusów i jest warty zakupu. Najlepiej z Allegro, niewiele innych źródeł wciąż go ma. Moja rada: łapcie go póki jeszcze inni nie poszli po rozum do głowy i was nie uprzedzili :)


KONIEC