
Przynależność:Autobot
Transformacja: Jeep wojskowy
Klasa: Legends
Rok wydania: 2008
Producent: Hasbro
Słowo daję, ja i obietnica "koniec z TFami w tym miesiącu" nie pasujemy do siebie. Zwłaszcza, gdy wiem, że w Realach sprzedają Classic Universe a ja jestem dosłownie obok. No nic. Przynajmniej dzięki temu macie szansę popatrzeć na renesans klasy Legends po polsku.

Tak wygląda Hound zaraz po opuszczeniu sklepu. Mój był w takim stanie dwa dni po zakupie, bo nie miałem czasu zrobić mu tego zdjęcia. Jedni mówią, że to oznaka ekstremalnie silnej woli. Drudzy się nie wypowiedzieli, a pierwszych nie będę specjalnie wyprowadzał z błędu :)

Hound od pierwszego wejrzenia bije po oczach. Do tej pory nie przepadałem jakoś specjalnie za klasą Legends, bo ich wykonanie było w 70% przypadków było od średniego do mizernego. Inna sprawa, że często porywały się na figurki z większych klas albo o skomplikowanych transformacjach, co dla figurki, która kosztuje ok. 15-20 zł i która NIE jest Hybrid Stylem, rzadko się to dobrze kończy. Za to nowe Legendy (te naprawdę nowe, nie mówimy o tych trzech designach z Cybertronu, wykorzystywanych po raz N-ty) są oparte o postacie z G1, których transformacje są łatwe do ekstremalnej miniaturyzacji (popatrzcie na WST... i wszystko jasne). Dlatego ich wybór na nowe Legendy był strzałem w dziesiątkę.

Na przykład taki Hound. Prosty, bardzo ładny jeep wojskowy z prostą transformacją. W G1 miał sporo uroku i teraz też jest bardzo dobrze. Jasne, uproszczono go nieco i zmieniono mu nieco transformację, ale klimat starej szkoły wciąż został.

No, niektórym może przeszkadzać, że mechanizmy związane z transformacją są nieco zbyt widoczne, ale ten samochodzik jest wielkości pudełka od zapałek, nie wymagajmy od niego zbyt wiele.

Czas na porównania wielkości, zacznijmy od wcześniej opisanego tu Beachcombera z G2. Ktoś mógłby teraz pomyśleć, że Hound jest Minibotem tak samo jak jego chromowany na zielono kolega obok (co jest o tyle prawdziwe, że większość nowych Legend to wariacje na temat Minibotów właśnie, Beachcomber też tam się znajdzie).

A teraz nieco mniej konwencjonalne porównanie, czyli Hound wraz z G1 Rollbarem (bo oczywiście MUSIAŁEM się pochwalić swoją dopiero co zdobytą, pełną podgrupą Throttlebotów :P) i z Legends Excellionem, czy jak to głosi jego pudełko, Hot Shot (Excellion type- dop. dowolny fan). Ten ostatni jest nieco większy od Hounda, ale ważą mniej więcej tyle samo, więc Hotek jest nieco mniej wypełniony w środku i czuć to w jego trybie robota... za bardzo wybiegam w przyszłość.

I Hound z Classic Deluxe Opimusem, który wyjątkowo pasuje do Hounda w kwestii skali rozmiarów.
Mam nadzieję, że fani pewnego serialu robiącego za polski South Park mi to wybaczą :P

I tu seria Universe Legends rozwija skrzydła. Od tej figurki dosłownie emanuje klimat Generacji Pierwszej. Nawet ze zmienionymi nogami, od pasa w górę widzimy doskonale odzworowanego Hounda. Coś pięknego, wszystko się zgadza :D No dobra, nie ma jego sygnaturego holoprojektora, ale to wynika z polityki Legends "nie po to upraszczaliśmy te figurki jak tylko się da, żeby teraz im dawać akcesoria". Nie martwcie się, wersja Deluxe to naprawia.

Tył jest prosty, ale czysty i uporządkowany. I daje też pewne wskazówki, co Hound Potrafi robić... W sumie od tyłu przypomina nieco swoją wersję Alternators, na którą ostatnio poluję.

Jak mówiłem, od pasa w górę jest to wykapany G1. Zwłaszcza wystający przez przód silnik i charakterstyczna głowa.

Ale jest gorzej! Ta figurka jest pozowalna! Ma 8 punktów artykulacji, co przy jej rozmiarach i specyfice daje nam niezły rezultat. Zwracam uwagę, przeciętny Legends ma ich 4-6.

Na przykład ten o to Cybertron Hotek. Tak, jak wspomniałem, jest większy od Hounda, ale nie wygląda tak dobrze jak on.

Zresztą, myślę, że to zdjęcie dość wymownie daje do zrozumienia, z której serii wolę Legendy :P

Hound i Prime. No dobra, teraz Prime jest nieco za duży, ale i tak wyglądają razem nieźle i jeśli będzie obok niego stała postać, któa naprawdę jest Minibotem, będzie idealnie.
Podsumowując, za 18 zł dostałem figurkę zgrabną, względnie pozowalną i świetnie oddającą stare dobre czasy G1 z nutką nowości. Naprawdę, naprawdę warto :)

KONIEC