TELE BEAST WARS BEAST CONVOY


Przynależność: Cybertron/ Maximal
Transformacja: Goryl
Klasa: Robotmaster
Rok wydania: 2007
Producent:TakaraTomy


TRYB BESTII

Ostatnie lata były bardzo udane dla fanów Beast Wars. 2006 był rokiem 10 rocznicy powstania serii, 2007 dziesięcioleciem w Japonii. Obaj główni gracze Transformers postanowili to uczcić. Hasbro dało nam (Amerykanom) Beast Wars 10th Anniversary, sześć zestawów pomalowanych na nowo deluxów z bajerkami (DVD plus fragmenty Transmutanta do złożenia) i dwa Ultrasy. Miły gest, choć czasem nowe kolory były od czapy, popatrzmy chociażby na Dinobota. TakaraTomy postanowiło nie być gorsze i dało nam (Japończykom) Tele Beast Wars. TBW zasadniczo robiło to samo co BW 10Anni... z jedną drobną różnicą. Robiło to 100 razy lepiej. Czego przykład zaraz zobaczymy.

Ale najpierw mała uwaga: część z was na pewno nie oparło się pokusie i zerka już na pierwsze zdjęcia, drapiąc się po głowie i myśląc w którym momencie oryginalnego Beast Wars figurka Primala TAK wyglądała. Odpowiem: w żadnym. Ta nieco mniejsza od Deluxa figurka pierwotnie była częścią projektu Robotmasters, w którym Takara starała się uprościć lub zmodernizować co bardziej popularne postacie z Transformers. Jak sprawić, by Starscream był bliższy serialowi, by każdy mógł mieć Victory Sabera bez wydawania 500 dolarów na Ebayu, itp. W linii pojawił się także Optimus Naczelny i Megatron Drugi. Duet zrobił równie wielką furorę co Starscream, bo nie dość że miniaturyzował figurki klasy Ultra, to sprawiał, że były bardziej zgodne z serialem.

Wpakowanie ich do Tele Beast Wars było więc jedynym zaprawdę słusznym i sprawiedliwym rozwiązaniem.

Ta galeria będzie ciekawym doświadczeniem- sama figurka jest pożyczona, a na stronie od lat leży galeria oryginalnego Primala (żeby nie skłamać druga jaką w ogóle zrobiłem). Zacznijmy od tego, że ta wersja Beast Convoya poszła jeszcze dalej w kierunku zgodności figurki z serialem niż pierwsze wydanie Robot Master. Tamten nadał odpowiednie kształty, ten tutaj dodał do tego odpowiednie kolory. Mieszanka daje lepsze rezultaty niż się spodziewałem patrząc na oficjalne zdjęcia. Goryl jak się patrzy...

Choć nowa wersja Primala wyeliminowała sporo niedociągnięć poprzedników, przy tak małych rozmiarach nie dało się ulepszyć schematu transformacji, więc nadal widzimy takie obiekty jak fragmenty nóg, ramion... a w tej wersji dodatkowo wcięcia w plecach używane w trybie robota. Do tego pozowalność nadal leży i kwiczy. Kiedyś to przynajmniej można było kazać Primalowi robić Tarzana, ale z nową budową rąk trudno to zrobić bez wrażenia, że Beast Convoy nieudolnie rapuje przed kamerą przy kręceniu teledysku. Ponieważ nie jestem fanem rapu, pozwoliłem sobie nie wizualizować tego pomysłu.

Rzut z boku pokazuje, że dzięki transformacji w goryla Convoy jest optycznie większy niż wskazywałabynato jego masa i objętość.

Głowa jest zdecydowanie bardziej serialowa niż to co do tej pory widzieliśmy, choć nie przypominam sobie, żeby Primal miał kiedykolwiek takie zmarszczki wokół oczu. Trzeba też uważać, jak się patrzy na oczy tej figurki, symetrycznie umieszczone bliki sprawiają, że na pierwszy, błędny zresztą, rzut oka nasz małpiszon ma zeza.

Nowy Primal kontra stary. Choć widać, że od technicznej strony nowy model może i jest lepszy i bardziej dopieszczony, to nadal mam niesamowity sentyment do wersji '96. Pewnie dlatego, że uwielbiam jego tryb robota i uzbrojenie, a do tego jest to jeden z naprawdę nielicznych "dobrych" Transformerów, w których dominuje czerń.


TRANSFORMACJA

 


TRYB ROBOTA

Transformacja jest bardzo prosta, ale bardzo wydajna i w ten sposób z małpiszona robi się naprawdę dobrze wyglądający robot, jeden z tych Bestioformerów, które idelanie łączą stosunek elementów robota do liczby widocznych części z trybu bestii. Do tego, jest to jedna z najbardziej zbliżonych do serialowego Primala figurek jakie znam.

Z tyłu wyraźnie dominuje tryb bestii, plecy są praktycznie bez zmian, choć teoretycznie sporą ich część można podwinąć do góry, jak w serialu. Ja się od tego powstrzymałem, bo znacznie ułatwia to dostęp do mnogiego uzbrojenia tej postaci.

Dla wielu głowa będzie jedną z ważniejszych przeróbek jakich dokonano na Primalu od czasów jego pierwszej inkarncji. Usunięto funkcję Animutanta, przemodelowano chełm i co najważniejsze, przebudowano jego twarz, odsłaniając usta, do których tak nas przyzwyczaił serial. Niby fajnie, ale ja i tak wolę głowę z 96 roku. Przez te usta Beast Convoy wygląda bardzo przyjaźnie, co jest mocnym kontrastem z jego możliwościami bojowymi.

Klatka piersiowa wygląda jak wyciągnięta z telewizora. Do tego w jej bokach dodano system zębatek, który obraca ją o 180 stopni gdy przenosimy twarz goryla na jego korpus. Zbędny, ale miły dodatek.

W nogach, poza miniaturyzacją, niewiele zrobiono, choć kolory mają w sobie teraz znacznie bardziej metaliczne odczucie niż w poprzednich odsłonach.

Ramiona są zrobione praktycznie od zera, zaczynając od zupełnie nowych rąk, które znacznie lepiej pozorują goryla, łącznie z paznokciami. Cieszę się, że zastosowano otwarte dłonie. Nadal spełniają swoje zadanie, a wyglądają o niebo lepiej.

Pozowalność robota nie uległa praktycznie żadnym zmianom przez te 11 lat a i tak konkuruje z dzisiejszymi Deluxami, co pokazuje jak ktoś się postarał przy projektowaniu tej postaci ponad dekadę temu.

Kolejna zmiana to zgodne z serialem podwójne działka wbudowane w przedramiona. Schowane pod klapami, wypychane do góry dzięki małym sprężynom, robią przyjemne wrażenie.

Przysiągłbym, że Beast Convoy rapuje, gdyby nie te działka wycelowane prosto we mnie...

Celowo nie piszę o detalach jego futra... są zbyt oczywiste i widoczne. Czas wyciągnąć całe uzbrojenie które to miejsce skrywa...

Punkt pierwszy: dwa przeciwpancerne działa osuwające się na ramiona. Sympatyczna broń, nawet jeśli nie strzela tak jak wersji Ultra. W zamian nie są na sprężynach, więc można je dowolnie wychylić, co ułatwia pozowanie, a czego większej wersji bardzo brakowało.

Poza tym, klapy dział opadające na ramiona mocno zasłaniały twarz Convoya z boków, tu na szczęście problem nie istnieje.

Czy to koniec broni? A skąd! Dodajmy do zestawu parę mieczy. Bo ta postać naprawdę potrafiłaby je dobrze wykorzystać. Dla przypomnienia, pooglądajcie jego walki wręcz z Megatronem i Dinobotem.

O, tego mi brakowało w Ultrasie! Jak wiadomo, Primal potrafi latać, ale dopiero tutaj ktoś pomyślał o dodaniu dysz jego silników. Małe, a cieszy :)

Wracamy do mieczy. Dzięki wypustkom pasującym do otworów w dłoniach robota, Convoy może je trzymać nawet przy takije budowie rąk i co lepsze, wcale nie wypadają. Szkoda, że znam modele, o których nie można tego powiedzieć ( patrzy z ukosa na swojego ZZ Gundama)

Uzbrojenie: jest. Gotowy do walki dowódca ziemskich Maximali: jest. Predacony, którym dawno nikt nie nakopał: są. Czas na rozpierduchę.

Ale co to za rozpierducha, na którą idzie się samemu? No właśnie. Dlatego do akcji dołącza się oryginalny Optimus Primal klasy Ultra. Niby postać ta sama, ale figurki totalnie różne. Nadal jestem zdania, że czarny na większym robocie zapada w pamięć znacznie bardziej. Nie mówiąc już o giwerach Primala, które choć znacznie mniej zgodne z serialem, wyglądają zwyczajnie groźniej.

W tym momencie ciśnie mi się na usta (klawisze?) pewien cytat z Kapitana Bomby, na którego jakimś dziwnym trafem trafiłem na Youtube'ie, ale ponieważ tą galerię na pewno oglądają młodsi (pozdrowienia dla Traszkochomika, Jamioua i Przema!), powiem po prostu: NA NICH!

A propo Kapitana Bomby i innych produkcji tego studia...rany, ale to jest GŁUPIE. Nie wiem co powinno mnie martwić bardziej, to że ktoś to napisał, czy to że oglądają to rzesze Polaków...Wracam do Animaniaków (Now that's comedy!).

Beast Convoy w bardzo dynamicznej pozie, jak patrzę na to teraz, gdy piszę tą recenzję, mógłbym przysiąc, że próbuje wychamować po rozpędzie, który sobie zafudnował na poprzednim zdjęciu.

Pierwszym śmiałkiem gotowym zawalczyć z Big Botem okazał się Cicadacon... na miejscu Ramhorna i Sea Clampa szukałbym już innego robota, który może formować korpus Tripredacona...

Kolejni w kolejce: Decepticońscy Iluminatorzy, Fireball i Hotrod... Optimus Primal, teraz z opcją multitask!

A tu Beast Convoy w towarzystwie innych czołowych szermierzy z mojej kolekcji. Gdyby ktoś pytał, czemu kilku brakuje, te zdjęcia przeleżały rok zanim zacząłem je szykować pod galerię.

"No dobra, może i macie większe miecze, ale i tak wiemy, że liczy się jakość, a nie stopień zbajerzenia."

Tak! Wreszcie dotarliśmy do końca tej galerii! Możemy już zamknąć zakładkę i wrócić do czytania Pudelka... no, prawie. Czas na podsumowanie. Beast Convoy jako niezależna figurka jest fantastyczny. Pozowalny, zgodny z serialem (łącznie z toną uzbrojenia). Cudo, do którego dostajecie do tego DVD z materiałami promocyjnymi Tele Beast Wars i odcinek z oryginalnego serialu. Co? Źe po japońsku? Co z tego, grunt, że dają i o was dbają. Patrząc na niego bez porównań z oryginalną wersją Primala, to figurka "kup-póki-jest". Jeśli oczekujecie czegoś bardziej podobnego do klasycznej figurki Ultra z 96 roku, wtedy zakup nie jest taki oczywisty, zwłaszcza, że Takara wydała również Beast Convoya w wersji Ultra, która ma nową głowę i kolory takie jak tu, ale przy tym zachowuje funkcje i uzbrojenie starej figurki. Wasz wybór... ja idę szukać tego malucha na Ebayu.

KONIEC


Powrót do strony głównej