
Przynależność:Autobot
Transformacja: Starożytny statek kosmiczny
Klasa: Voyager
Rok wydania: 2005
Producent: Takara
Vector Prime... jedna z tych figurek, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, kiedy zobaczyliśmy pierwszy skan z japońskich magazynów zabawkarskich przedstawiających Galaxy Force. Figurka była bardzo klimatyczna i chciałem ją mieć jak diabli, jednak wysoki kurs dolara mi pokrzyżował plany. Na szczęście Hasbro podesłało mi sporą dawkę Cybertronu. Wiecie, Prime, Hot Shot i cała reszta ferajny. Wiedziałem, że pudle znajdę też Vectora. I go znalazłem. I się prawie popłakałem, klnąc na cały regulator na anonimowego cymbała, który odpowiadał za amerykańską wersję tej zabawki. Dlatego z uśmiechem na twarzy kupiłem od znajomego japońską wersję Vectora dwa lata później. I świat znowu stał się piękniejszy...

Na początek trochę historii. Mitologicznie, Vector Prime jest starożytnym robotem, o którym powstało wiele legend. Tak się bowiem składa, że Vector jest Trzynastym Transformerem (bez skojarzeń z Banderasem wśród Wikingów, błagam!), ostatnim z pierwszej partii TFów stworzonych przez Primusa u zarania dziejów Cybertronu. Wiedząc to, nadanie mu formy statku kosmicznego pełnego ornamentów, runów i zębatek ma sporo sensu. A skoro już to powiedziałem, czas na bardzo subiektywną opinię. Ta figurka wymiata!

Słowo daję, kombinacja kolorów i detali na tym pojeździe jest piękna. Ok, niektórzy mogą powiedzieć, że od Vectora zalatuje nieco wyglądem Sith Infiltratora, ale w Sci-Fi wszyscy zrzynają od wszystkich w kwestii designów, więc równie dobrze po prostu projektanci uznali, że taki kształt będzie idealny dla tej postaci, a fanom SW nic do tego. Pal to licho. Przynajmniej Vector nie jest biały, tak jak jego amerykańska wersja (BIAŁY?? Pzecież ten kolor zabija klimat tej figurki!! Ano właśnie...)Jedyne co mnie nieco drażni, to że patrząc od tyłu pozycja rąk i nóg jest nieco zbyt łatwa do odgadnięcia. No, ale jak mówiłem, to tylko detale. I tak kocham ten alt mode i zaraz Wam to udowodnię... nawet wbrew waszej woli :P

Widok z boku. Pojawiają się delikatne niebieskie akcenty, jak również podwozie, zawierające sensory, broń i silniki pojazdu. Podwozie posiada też cztery małe kółka, dzięki którym Vector może jeździć po podłodze... bo każdy młody fan TF wie, że statki kosmiczne należy turlać po podłodze zamiast latać z nimi po domu, narażając innych domowników na zderzenie się z kadłubem naszego TFa. Nagle poczułem tą silną potrzebę sprawdzenia, czy zabawki ze Star Wars Transformers też mają takie kółka, ale chyba się zawiodę.

Skrzydła przypominają trójkątne baterie słoneczne albo jakieś przekaźniki energetyczne, których siatkowaty wzór najbardziej mi się kojarzy z żaglami Dumy Przestworzy II z Wheeled Warriors. Ale nie to jest ważne. Ważne jest to, że A), skrzydła to twardy plastik, a nie guma (najwyraźniej japońskie dzieci nie mają tych masochistycznych tendencji do wbijania sobie skrzydeł swoich zabawek w oczy) i B) są pomalowane. Nawet nie chcecie wiedzieć, jak obciachowo wyglądają te skrzydła kiedy tego brązowego nie ma, a całość jest dziwnie zdeformowana i nie trzyma się lini prostych. Czasem wręcz klnę na swoją wiedzę o zabawkach, czy nie byłoby fajnie pójść do sklepu, wydać na Cybertron Vectora te 120 zł i być święcie przekonanym, że wszystko gra? A, byłbym zapomniał, skrzydła po wewnętrznej stronie są inaczej pomalowane.

Czas na bardzo silny atut tej zabawki, czyli detale, które powalają. Nawet, jeśli nie wszystkie są zamalowane (Amerykanin ma ich zamalowanych znacznie mniej), to je widać i naprawdę, ich ilość przytłacza. Wszędzie zębatki i przekładnie, to pomaga sobie wyobrazić, jak wiekowy musi być Vector, skoro masowo używa takich mechanizmów (biorąc pod uwagę historię Cybertronu, jego szacowany wiek to co najmniej 10-11 milionów lat). Nie wiem, czemu Vector posiada coś na kształt mostka na kadłubie, ale zakładam, że żyjąc tyle milionów lat musiał kilka razy zadawać się z mniejszymi istotami i być może nawet czasem je przewozić.

Sam dziób. Jeszcze więcej detali...

I do tego wystrzeliwywany pocisk. Wedle pozyskanych przeze mnie informacji, ta broń to wyrzutnia torped chrono-energetycznych, które rzekomo mogą zaburzyć spójność czasową zaatakowanego celu, tym samym kończąc jego dalszą egzystencję. Brzmi niepokojąco? To nie wszystko, więcej informacji na temat osobliwych zdolności Vectora powiem przy trybie robota.

Detale, detale, detale... Ale ten jeden zwraca moją uwagę szczególnie. Chodzi mi o ten osobliwy krater z czerwoną perłą na środku. Nie wiem, co to dokładnie jest, może reaktor, może genenator tarcz, naprawdę, nie mam takiej wiedzy, przynajmniej dla tego trybu, w którym jego Moc Cyberklucza jest nieaktywna. Wiem natomiast, że w połączeniu z tymi niebieskimi wzorkami na zboczu wgłębienia, wygląda to bosko.

A teraz czas na Rootsa, Mini-cona-partnera Vectora. Bo Vector, rozumiecie, jest jednym z zaledwie czterech TFów w całej linii Cybertron/Galaxy Force, u których obecność portów dla Mini-conów ma sens. W każdym razie, Roots w tej chwili to mały i sympatyczny stateczek wyglądający jak działo ze skrzydłami (poniekąd, dokładnie tym jest). Podobnie jak sam Vector, ominęło go potraktowanie wybielaczem, dzięki czemu wygląda znacznie starzej i klimatyczniej niż Safeguard, jego amerykańskie alter ego. Ma nawet pojedyńczą brązową wstawkę, choć do tej pory nie odgadłem po co tam jest.

Obaj partnerzy obok siebie. Czasem żałuję, że Vector nie ma hangaru, w którym zmieściłby się jego Mini-con, tak jak u Tidal Wave'a.

Ale ma za to specjalne, profilowane gniazdo tuż za mostkiem, które idealnie pasuje do kształtu Rootsa, który po zadokowaniu zaczyna pełnić rolę Targetmastera.

Jeszcze mały rzut na podwozie, ukazujące wspomniane kółka, sensory dalekiego zasięgu i dwa podwójne działka laserowe, stanowiące sporą część uzbrojenia tego robota.

Porównania! Z klasą Leader...

...z klasą Ultra...

...no i z Deluxami, Scoutami i Mini-conami. Tak wiem, usta mi się przy tych porównaniach nie zamykały, ale zwyczajnie nie ma tu co pisać :P Dobra, czas na bot mode!

Jak mógłby wyglądać mechaniczny paladyn albo wysokiej klasy wojownik? Prawdopodobnie tryb robota Vectora odpowiada na to pytanie na szkolne 5. Ten gość po prostu wygląda bombowo. Stonowany, szaro-brązowy pancerz z niebieskimi i złotymi dodatkami wyglądający niczym rycerska zbroja tworzy niesamowity klimat, który trudno mi znaleźć w innych TFach. Pewnie dlatego, że niewiele TFów wygląda tak nie-TFowo, bardzo mało tu elementów nawiązujących do alt modu (przynajmniej takich, które człowiek może od razu połączyć z trybem statku kosmicznego). W rezultacie, to jeden z moich ulubionych Voyagerów z Cybertron/ Galaxy Force i na pierwszy rzut oka wygląda o niebo lepiej od każdej swojej amerykańskiej wersji.

Tył... ma jedną, drobną wadę- kadłub statku, niemal wysokości samego robota, zaczepiony o plecy Vectora. Tym samym ewidentnie widać, że broń strzelająca ze statku jest niedostępna dla formy robota. Nawet przy całej jego tonie detali, nie wygląda to najlepiej, ale z drugiej strony, wygląda na to, że będąc tam gdzie jest, formuje środkową (niemal niewidoczną od przodu) część peleryny uformowanej ze skrzydeł. Dopiero teraz można zwrócić uwagę, że nawet ramiona, na których osadzono te skrzydła są ciężkie od detali. Łoł.

To wszystko, poza głową, widzieliście już w trybie pojazdu, teraz jest zwyczajnie rozłożone. I przyznam, że gdy formuje to tors robota, wygląda niczego sobie. Ciekawym, choć delikatnym dodatkiem są podnoszone klapy częściowo osłaniające uda. Zaś same uda mają coś, czego bardzo mi brakuje w wersji Cybertron- pomalowane na srebrno dysze silników statku (z tyłu widać fragment układu dysz). No, ale żeby nie idealizować i okazać chociaż nieco realizmu, nieco mnie zawiodły ramiona. To znaczy, wielgaśne naramienniki i ochraniacze przedramion są fajne, ale ponownie zastosowano staw łokciowy, którego nie lubię, czyli "staw obrotowy POD łokciem". Niby ma to nadrabiać brak ruchomego nadgarstka (choć spokojnie mógłby być ruchomy), ale przez to ramiona się nie odkręcają na boki (z tylko sobie znanego powodu projektanci umieszczają takie rozwiązanie w wielu Voyagerach).

Głowa to poezja. Bardzo przypomina stylistyką głowę Primusa i ma tą samą, porażającą liczbę detali, co widać na fotce. Dość długo mnie zastanawiało, co to za czarne elementy przy oczach, ale robiąc tą galerię odkryłem, że ta czerń nie wynika z odpowiedniej farby, tylko pustki, którą reprezentuję. Tak, nic tam nie ma, co z kolei mi ponownie dało mi do myślenia i obecnie zgaduję, że miały być to zaczepy na jakiś rodzaj przyłbicy, która osłaniałaby twarz Vectora trakcie walki. I jak większość ciekawych pomysłów, jeśli w ogóle istniała, została anulowana z Hasbrowskiej obawy o dalszy los przełyków biednych dzieci... Kocham, jak grupa docelowa psuje szyki dorosłym kolekcjonerom...

Nogi. Nic szczególnego, poza tym, że ładnie wyglądają i mają sporą niepomalowanych detali. Widziałem kiedyś customa, który miał zmetalizowany pancerz z wykonanym tzw. "panel lining". To taki termin modelarski, oznaczający, że wszystkie wygrawerowane szczeliny i wcięcia przewidziane przez projektantów są pokryte cienką warstwą ciemnej farby, aby uwidocznić dosłownie wszystkie możliwe detale figurki. I uwierzcie mi, wyglądało to niesamowicie.

Roots w trybie robota. Całkiem pasuje stylistyką do Vectora, choć na swój sposób przypomina mi jednego pana w niebieskim skafandrze z serialu Centurions ^^ I tak, mamy tu do czynienia z bardzo pozowalnym Mini-conem, mającym 10 punktów artykulacji.

Vector i Roots razem.

Test pozowalności. Vector posiada 19 podstawowych punktów artykulacji (nie doliczam do tego ruchomych elementów pancerza, takich jak naramienniki czy skrzydła, o których powiem coś osobno nieco później). To daje bardzo przyzwoity zakres ruchów.

...10 punktów artykulacji robi swoje...

Inną ciekawą funkcją Rootsa jest tryb Targetmastera kompatybilny z trybe robota.

Podłączamy go do któregoś z przedramion; ja wybrałem lewe ze względu na umieszczenie drugiej broni Vectora w jego prawicy.

I trzeba przyznać, jako broń, Roots sprawdza się naprawdę dobrze i nieco żałuję, że więcej TFów z tej serii nie miało Mini-conów/ Targetmasterów.


Jak wspominałem, Vector posiada również drugą broń, której lokalizacja była pewnie oczywista od pierwszego zdjęcia w tej galerii.

Niestety, choć tutaj wydawałoby się, że Vector może ją dobyć, to niestety, to tylko małe złudzenie, które wywowałem, nasz robot ma za długie przedramiona i za małe odgięcie w łokciu, aby mu to wychodziło.

A oto Vector wraz ze swoją główną bronią, legendarnym mieczem Rhisling, bronią tak ostrą, że jest w stanie ciąć kontinuum czasoprzestrzenne i tworzyć portale do innych wymiarów. Brzmi nieco za bardzo "super-robotowo"? No, to teraz czas na kolejny kawałek historii Vectora. Nasz Trzynasty Transformer został stworzony przez Primusa jako strażnik czasoprzestrzeni, dlatego posiada kilka przydatnych dla tej funkcji bajerków, takich jak obserwacja wielu strumieniów czasu i wymiarów naraz, częściowa kontrola nad kontinuum czasowym, jak równie zdolność swobonego poruszania się między rzeczywistościami, do czego właśnie używa Rhislinga. Jego zawód tłumaczy też całą tą masę zębatek na jego ciele.

Rhisling ma cudownie wykonaną gardę, choć niestety nie łatwo to dostrzec bez nałożenia farby, problem, który ten miecz ma także w swojej Amerykańskiej wersji. Ale za to japończyk jest wykonany z solidnego plastiku, a nie z gumy! Wyobrażacie sobie, że Vector Biały ma gumowy miecz? Ja rozumiem, że Hasbro chodziło o to, żeby jakiś durny dzieciak sobie nie wbił tego miecza w krtań albo narządy wzrokowe, ale biorąc pod uwagę, jak ważnym elementem tej figurki jest miecz, to już stanowczo przegięcie...

A o to w pełni uzbrojony Vector Prime, gotowy siać trwogę wszędzie tam, gdzie ktoś zagraża ciągłości czasu!

Skrzydła, jak wspomniałem, zasługują na osobny akapit. Są po prostu niesamowite jeśli chodzi o pozowalność. Każde jest osadzone na ramieniu z trzema zawiasami, co sprawia, że można j rozmieszczać w najróżniejszych miejscach i pozycjach i na kilku następnych zdjęciach (od razu zaznaczam, będę przy nich mało gadatliwy) postaram się to pokazać.


Vector w nieco bliższej serialowi konfiguracji.



Także, jak widać opcji jest co namniej kilka i zależą głównie od waszej pomysłowości.

A oto Force Chip (albo Cyberklucz, jak kto woli) typu Universal. Jest unikalny dla Vectora, co czyni go najbliższym obiektowi kolekcjonerskiemu ze wszystkich kluczy w serii. Ok, przyznaję, klucze Prime'a i Megsa też są jedyne w swoim rodzaju, ale żadne z nich nie wygląda tak dobrze jak ten Vectora. Trudno mi go nawet opisać, poza tym, że jest częściowo wystilizowany na zegarek oraz, że ma na sobie symbole Ziemi, Speedi, Animatrosu i Gigalonii, jak również maciupkie logo Autobotów. Wygląda to zwyczajnie niesamowicie.

Klucz wkłada się w szczelinę na brzuchu Vectora. Zamontowany, zasłania zagłebienie na jego korpusie i aktywuje dwa z trzech dźwiękwó wydawanych przez tego TFa. Co zabawne, o ile główne bebechy i głośnik znajdują się w korpusie Vectora, zasilanie bateryjne jest zainstalowane w zwisającym z jego pleców kadbłubie, co ma wbrez pozorom dużo sensu i pozwala lepiej zarządzać przestrzenią w figurce.

Teraz już z górki, powracamy do porównań. Tym razem dwa Prime'y, z czego ten nie będący Vectorem w swoim trybie Standard....

...i w trybie Super.

A oto Vector i cztery Mini-cony, które się z nim przypałętały na Cybertron w pierwszym odcinku GF.

A oto cała wesoła gromadka Autobotów w składzie z pierwszego odcinka Cybertronu. Idąc od lewej zgodnie z zegarem Prime, Jetfire, Vector, Scattorshot, Jolt, Landmine, Reverb, Six-Speed, Overhaul i Hot Shot.

I na koniec, Vector z artefaktem, którego szukał przez pierwszą połowę serii, Omega Lockiem i do tego załadowanego do pełna złotymi Cyberkluczami Override, Scourge'a, Evaca i Metropexa.
Cóż mogę powiedzieć. Vector posiada pewnie niedoróbki i nie mam zamiaru udawać, że ich nie ma. Jednak posiada też kilka ogromnych zalet, na czele z pięknym, unikalnym designem, liczbą detali niespotykaną w żadnym innym TFie tej klasy i o niebo lepszymi materiałami i wykończeniem niż dowolna amerykańska wersja tej zabawki. Fakt, trudniej go dostać i trzeba nieco dopłacić, ale uwierzcie mi, naprawdę warto. 8/10

KONIEC