Hotrod (w Stanach Zjednoczonych zwany Joltem) jest drugim Illuminatorem i pierwszym Decepticonem z tej podgrupy, który trafił na stronkę...zaraz. Jak to Decepticonem? Przecież pokazany poprzednio Volt jest Autobotem? No tak, jednakże w Generacji Drugiej dochodzi do ciekawego zjawiska- zamiast dawać Autobotom i Decepticonom podgrupy posiadające zdolności unikalne dla drugiej strony, tu tworzono podgrupy, które następnie dzielono między obie frakcje. Trochę robi to bałaganu, owszem, ale w sumie jest to ciekawy pomysł.
Wracając do Hotroda, jest to robot, którego alt modowi najbliżej jest do wyglądu klasycznego roadstera/hot roda. Pewnie przez to wydaje się najmniej ciekawy ze wszystkich czterech Oświeconych, ale prosty wygląd też może być dobry, nie sądzicie?
Widok z boku... Widać tu siedzenia kierowcy i pasażera oraz deskę rozdzielczą samochodu. Swoją drogą, mimo prostego wyglądu, nie można zarzucić Hotrodowi braku oryginalności- w końcu to jedyny członek tej podgrupy, który nie ma dachu. Do tego, jako jedyny Illuminator posiada silnik, którego części nie wystają nad maską ale po jej bokach. Te sześć rur wydechowych naprawdę wiele daje dla ogólnego wrażenia jakie robi na widzu ten robot. A, byłbym zapomniał... zwróćcie uwagę na kołpaki kół. Nie mówię to tylko dlatego, że są ładne, ale też unikatowe- każdy Illuminator ma inny wzór tych osłon, co dla jednych jest oczywiste, dla drugich mniej, ale bez wątpienia dodaje to nieco uroku do tych pojazdów.
Spotkany już u Volta widok od przodu. Fajną kwestią jest inaczej zbudowany przód pojazdu w każdym Oświeconym. U Hotroda przypomina on klin z dwoma wlotami powietrza (czy tylko mi one skrajnie przypominają nozdrza?) i przednią osią kół wystającą po bokach. Widoczne są elementy przedniego zawieszenia, nad którymi zamontowano reflektory.
Dość fachowym elementem charakterystycznym dla Hotroda jest spory niebiesko-biały płomień wymalowany na masce. Dodaje on mu wiele klimatu, jednocześnie nie ukazując się wszędzie gdzie się da jak u Volta.
I tryb Oświecenia. Niestety, nie daruję sobie krytycznych uwag- Hotrod ma najsłabiej zrobione oświetlenie z całej czwórki Illuminatorów. Wina tego leży w specyficznej budowie plastiku przewodzącego światło z diody w tym modelu- w innych Oświeconych ujście światła jest jednoczęściowe, tu jest ono rozdwojone i odprowadzone w różne miejsca pojazdu, co przy tej samej mocy diody co w innych przypadkach daje efekt jaki widzicie sami. Nie mówię, że jest skrajnie źle, ale mogło być nieco lepiej, więc nie zniechęcajcie się do tej figurki zanadto.
Porównanie pozostałymi pojazdami z podgrupy. Tak, wiem, że ta fota była już u Volta, ale raz, jestem leniwy, dwa, po co robić kolejne zdjęcie jak to się nadaje doskonale?
Pomimo, że Volt i Hotrod mają podobny schemat transformacji, nie oznacza to, że jest on taki sam, co widać na przykładzie ogólnego rozkładu części. Koniec dygresji. Tak samo jak Volt, i ten Illuminator w trybie robota ma dosyć prosty wygląd. Ponownie uznaję to za plus, bo wygląd to tylko 1/3 sukcesu figurki i Hotrod to potwierdza. Swoją drogą, kolory na jego pancerzu nieźle się uzupełniają. Podoba mi się też bliskość przednich i tylnych kół w tym trybie...sam nawet nie wiem dlaczego.
Jak pewnie zauważyliście, Hotrod ma nieco lepiej zbudowane nogi od Volta. Dzięki temu można go stawiać w rozkroku (rzecz jasna bez przesady) bez używania ściany. W ogóle powiedziałbym, że jest to drugi co do stabilności TF z tej podgrupy (przed nim plasuje się tylko Fireball)
Głowa jest również prosta, ale ma swój urok. Spory wizjer na niemal całej szerokości głowy nadaje Hotrodowi pozory zimnej, nie posiadającej uczuć maszyny do zabijania. Plus dla mnie. Swoją drogą, zabawne by było, gdyby ktoś długo oglądał Hotroda z takimi odczuciami jak powyżej, po czym dostał odpowiedź "Czego się gapisz, gnojku? Czy ja wyglądam na lustro?"...
Ponieważ biodra Illuminatorów mamy już w małym palcu, czas na detale dedyowane poszczególnym robotom. W tym przypadku będą to przedramiona, których osłony zawierają po trzy jakby rury wydechowe każda. Jest to element niewidoczny w trybie pojazdu, ale jednocześnie jednoznacznie przywodzący na myśl Hot Roda z G1. A gdyby się okazało, że mogłoby to być wykorzystywane jako broń strzelająca tak jak u pierwszej formy Rodimusa, to już w ogóle byłoby ciekawie. Niemniej, Hotrod i Hot Rod mimo bardzo podobnych imion, nie są tym samym robotem (w sensie osobowości).
Nie ma co ukrywać, że Illuminatorzy naprawdę najbardziej pozowalną podgrupą G2 i nawet Cyberjets czy Combat nie są w stanie ich zdetronizować. Poza Hotroda jest tego małym przykładem.
Każdy Illuminator posiada własny, unikalny kształt ostrza. W przypadku Hotroda jest to broń bardzo zbliżona do klasycznych arabskich mieczy (kindżałów zdaje się). Choć nie jest to najdłuższe ostrze z grupy Oświeconych, chyba robi na mnie największe wrażenie. Proste, ale zabójczo skuteczne.
Przechodzimy już do procedury poprzedzającej tryb oświecenia dla robota. Jak u wszystkich Illuminatórów trzeba podnieść moduł silnika...
... i wyjąć z niego kabel z diodą...
..który potem wczepiamy w spód dłoni trzymającej w tej chwili miecz.
Potem wystarczy już tylko wcisnąć przycisk na brzuchu Hotroda i cieszyć oczy mieczem skąpanym w czerwonej poświacie. Niezależnie od figurki, u której to pokazuję, robi to na mnie ogromne wrażenie...