GENERATION 2 BEACHCOMBER


Przynależność: Autobot
Klasa/ podgrupa: Minibot
Transformacja: Łazik pustynny
Rok wydania: 1993
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

Czasem mnie nachodzi na pokazanie Wam jakiejś niepozornej figurki... I tak jakoś wyszło, że jedną z nich jest wysoce ceniony przeze mnie Minibot z Generacji Drugiej. Jest całkiem rzadki i daje mi sporo radochy... ale o tym za chwilę :)

Beachcomber w wydaniu G2 to ten sam, poczciwy Minibot co figurka wydana w 1985r, choć oczywiście w innych kolorach. Mały, bo wielkości pudełka od zapałek, z jakiegoś nieznanego powodu stał się jednym z moich ulubionych Autobotów z tej linii. Nie będę o nim pisał za wiele, ale jak to ktoś kiedyś powiedział, trudno się piszę o TFach mniejszych od Deluxów.

Beachcomber transformuje się łazik pustynny (nie wiem, przynajmniej tak to wygląda). Ku mojemu zdziwieniu, figurka ta posiada sporą liczbę detali, zwłaszcza w pobliżu silnika. Kolejną pozytywną ciekawostką są gumowe koła... z drugiej strony, w figurkach pochodzących z wczesnego G1 był to standard. Tworzy to bardzo przyjemne wrażenie, wiecie, ja tam zawsze patrzę przychylnie na realizm :)

Rzucik z boku. Tutaj widać, że w trybie pojazdu pomarańczowe wykończenia całkiem dobrze współgrają z szarym i... cudownym, lśniącym, zielonym chromem! Śmiejcie się ze mnie, ale dla mnie właśnie ten cały chrom to 3/4 uroku tej figurki. Jest piękny, niczym delikatne lustro... lepiej przejdę do innych rzeczy, zanim dostanę ślinotoku. Zwróćcie uwagę na napis "Dunlop" na oponach. I oczywiście na genialny chrom.

I ciekawostka- znaczek i napis "Autobot", kolejny element charakterystyczny dla wczesnej Generacji Drugiej. Nieco psuje to motyw Robots In Disguise... nie żebym się czepiał :P

Tak propo rozmiarów Beachcombera... Obok dla skali postawiłem Movie Landmine'a. Mówiłem, on jest nieco większy od Mini-cona (Beachcomber, nie Landmine!).


TRANSFORMACJA

Transformacja tego pana jest na tyle prosta, że nawet nie chciało mi się robić dla niego wideo-transformacji. Ale i tak wszyscy wiemy, że była to słuszna i mądra decyzja.

 


TRYB ROBOTA

Po transformacji ukazuje nam się prościutki, klockowaty robocik. Jak widać, pomarańczowy wzrósł tu nieco w siłę, zaś ilość zielonego chromu zwiększa się minimalnie. Swoją drogą, zmiany kolorystyczne to jedno, ale czy dawanie tak wojskowego koloru postaci, która ukazała się nam w serialu jako miłujący przyrodę pacyfista, było dobrym pomysłem? Nie wiem, grunt, że dobrze wygląda :)

Tył, jak zwykle, nie jest stroną, która służy do porządnej ekspozycji zabawki na półce. I tak jest tu w miarę czysto i bez zbędnych przegięć.

Zbliżenie na górną partię robota ma na celu pokazać nieco lepiej prostą, schludną głowę i ciekawe detale na ramionach i korpusie. Zwróćcie uwagę na występujące jeszcze naklejki, które po G2 zniknęły na dłuugi czas.

Wbrew pozorom ta figurka ma jakąś pozowalność, ale ogranicza się w sumie do tego, co pokazałem powyżej. Nic więcej. W tamtych czasach (czyt. lata 80-te, kiedy wydano Beachcombera i całe G1), liczyła się transformacja, zakres ruchów wtedy ludzi za bardzo nie interesował, ale to właśnie sprawia, że G1 jest tak odmienne od pozostałych serii Transformers.

I na koniec tej króciutkiej galerii, porównanie z Landmine'em w trybie robota.


To bardzo prosta figurka, wielu osobom może nie przypaść do gustu. Ale ci, którzy dadzą jej szansę, odkryją w niej małą perełkę, która będzie ozdobą waszych kolekcji. W moim przypadku to zadziałało, czego i wam życzę... ale i tak najpierw trzeba go gdzieś dopaść, co niekoniecznie będzie łatwe ^^


KONIEC

Beachcomber to jeden z kilku robotów, które kupiłem kiedyś od użytkownika Tadko. Za 200 zł udało mi się dorwać 5 naprawdę rzadkich i ciekawych TFów, więc to duża zaleta. Wada natomiast taka, żebyło to już z 3 miesiące temu, a cały czas czekam na to, aż koleś mi dośle brakujące uzbrojenie od kilku z nich...


Powrót do strony głównej