
Przynależność: Decepticon
Podgrupa: Horrorcons
Partner: Krunk
Transformacja: Statek kosmiczny / dinozaur
Rok wydania: 1987
Producent: Hasbro
W historii G1 projektanci mieli różne pomysły, czasem głupie, czasem świetne... Snapdragon zalicza się do tej drugiej kategorii :)

Snapdragon (dla kolegów Snap... nie mylić z Schnappie der kleine Krokodil :P ) Jest bardzo interesującą kombinacją kilku różnych transtechnologii... ale zaczniemy od jego trybu alternatywnego numer 1, czyli statku kosmicznego. Szara, aerodynamiczna maszyna z czarnymi i jasno-niebieskimi wstawkami jest jednym z moich ulubionych latających alt modów z G1. Opływowy, łączący klockowatość G1 z urokiem nowoczesnych myśliwców... ok, przyznaję, znam tę figurkę od 15 lat i nadal nie wiem, czy to jest myśliwiec gwiezdny czy większy statek. Grom wie, może gdybym obejrzał Headmasters, wiedziałbym coś więcej, ale chwilowo opieram się tylko na Rebirth, gdzie wielkościowo był jak przerośnięty myśliwiec (do tego spokojnie latający w atmosferze mimo swojej budowy) i siejący rozpierduchę wśród Autobotów, które miałe pecha być na jego drodze.

Od tyłu do palety kolorów dochodzi nam jeszcze fioletowy, który harmonijnie łączy się z resztą barw... naprawdę uwielbiam grę kolorów na tej fotce. Swoją drogą, może to G1, ale ten pojazd posiada zdrową liczbę detali, które tylko mu dodają wdzięku. I tak, zgadza się, jego tylne górne stery są odczepiane, choć poza łatwiejszym zapakowaniem go do pudełka, nie wiem nawet po co.

Rzut z boku... można by odnieść wrażenie, że nadwozie i podwozie odgrywają scenę niczym Ying-Yang czy Czarny i Biały (nie mylić z tą grą na PeCeta).

Od przodu... bo Wallas miał taką ochotę :P

Zbliżenie kokpitu. Dobór koloru owiewki wydaje się nieco dziwny, kojarzy mi się z przysłoną przeciwsłoneczną w skafandrach kosmonautów. I przez tą małą szybę z tyłu nie mogę ustalić, ile osób mieści się po drugiej stronie poszycia...

I śródokręcie z bliska. Bardzo mi się podobają silniki, ich stożkowate zwieńczenia są naprawdę fajne, choć przydałoby im się małe malowanko. Ponownie, pokazany powyżej element ma świetną grę kolorów. Z innych ciekawostek, odnoszę wrażenie, że skrzydła i stery są zwieńczone małymi działkami laserowymi. Sweeeet!

Mało tego, pojazd posiada otwierany luk bagażowy, a w nim... Kinder Niespodzianka! Hmm, właściwie to nie, kolory się chyba lekko nie zgadzają. Ale i tak byłem blisko!

A o to...Krunk! Headmaster przypisany do Snapdragona... czym jest właściwie Headmaster? Mówiąc po łepkach, to mały mały gość, który formuje głowę Transformera, gdy ten przechodzi w tryb robota. Są zasadniczo dwie szkoły tłumaczące ich historię. Pierwsza, znana Amerykanom i Europejczykom z serialu i komiksów Marvela, zakłada, że są to organiczni mieszkańcy planety Nebulos, którzy w różnych okolicznościach musieli stać się sprzężeni zwrotnie z Transformerami. Czyli... istota biologiczna zmienia się w głowę w pełni cybernetycznego robota? Razem z jego elektronowym mózgiem i całym oprzyrządowaniem? To pachnie sporą dawką niedorzeczności. I tu na szczęście wkracza wersja opowiedziana w japońskiej serii Headmasters. Według niej, Headmasterzy są miniaturowym odłamem Transformerów, które wędrując po galaktyce postanowiły się wyposażyć w większe ciała, pozwalające im lepiej sobie radzić w nieprzewidywalnych warunkach. Żeby móc swobodnie kontrolować swoje większe ciała, Headmasterzy porzucili swoje oryginalne alt mody i zaczeli się zmieniać w głowy swoich większych form. No, to już ma (jakiś tam) sens!

W tym trybie ta para nie ma większych interakcji, więc pokażę ich razem i idę dalej.

A idę do porównania Snapdragona i Ramjeta. Tak, Snap jest bliższy rozmiarowo Voyagerom niż Deluxom. Przypominam, w G1 nie bawiono się tak trywialne bzdety jak klasy rozmiarowe, co moim zdaniem wychodziło TFom na dobre, bo nie były ograniczone ujednoliconymi budżetami i rozmiarami.




Czyste G1. Takie myśli mam patrząc na Snapa. Oldskulowy, genialnie pokolorowany kloc siejący rozpierduchę wśród Autobotów. Czy fanboy może chcieć więcej? Ok, od razu zaznaczam, ten egzemplarz nie ma broni, ale nie jest mój, więc mi to specjalnie nie przejmuję.

Tył w porządku, plecy są pokryte całym przodem pojazdu, częsty zabieg wśród latających TFów z G1. Normalka. Bardzo mi się podobają te tandemy skrzydło-ster powstałe z tyłu przedramion. Nie podoba mi się natomiast czerwona potylica głowy, przez którą Snapdragon wygląda jakby właśnie przegrał rundkę w Counter Strike'a przez headshota (czy wy nie znosicie tego tak samo jak ja? Chodzi sobie człowiek z Bullpopem licząc że tu kogoś ustrzeli, a tu nagle !JEBUT! jakiś mądrala serwuje wam pocisk między oczy ze snajperki, którą jakimś zbiegem okoliczności zdążył wypalić zanim zauważacie, że w ogóle był za tym zakrętem. Ugh...).

Ktoś uznał, że robot mający Headmastera to za mało, więc dodano jeszcze to. Tak. Dobrze widzicie. Pomiar zdolności, schowany za poluzowanym panelem na klacie. Taki sam jak my ostatnio widzieliśmy w Cybertronie, tylko mocno skrócony. Mamy tu (patrząc od lewej) prędkość, siłę i inteligencję. Dzięki fioletowym wykresom i małej legendzie na bokach pomiaru ( nic nie wygląda tak niedorzecznie jak robot stworzony do zabijania ze skalą liczbową na klatce piersiowej; co to właściwie ma być, co? Termometr? Danonkowa miarka wzrostu? Pomiar zużycia żołnierza? Słowo daję...) możemy określić potencjał bojowy takiego robota i, cytując Mythosa, który mi pożyczył tego TFa do galerii, "mamy tu do czynienia z kawałem kafara". Co jest o tyle absurdalne, że zwykle to Megatron i Prime mają takie parametry. Ok, zgadzam się, prędkość 9,5 ma sens, zwłaszcza (albo raczej tylko) w trybie pojazdu. Siła 10+ zdecydowanie na miejscu. Inteligencja 9,5... nie, nie powiem tego, przecież nie możemy się na tej stronie poddawać stereotypom, że duże silne musi być głupie. Popatrzcie choćby na Pudziana (Dominatora of kors), całkiem konkretny i łebski facet.

Oczywiście, ma to związek z głową. Mianowicie, wykresy są kontrolowane przez tą wypustkę pod głową Snapdragona. Bez głowy na karku wykres jest pusty, ale wciskając głowę na miejsce, obracamy do przodu fioletowe obszary kółka. Nie muszę chyba mówić, że dla każdego Headmastera kombinacja wypustek pod głową jest inna? A jednak powiedziałem...

Pozowalność jest mocną stroną tego TFa. Ok, to nie wygląda na wiele, ale w G1 to była ogromna liczba artykulacji. Powiem tak: bywały w tej serii i roboty z pozowalnością równą... zero punktów :D A i tak je kochaliśmy.

Porównania trybu robota. Snapdragon siedzi tu w towarzystwie moich dwóch nowiutkich zakupów- Classic Universe Galvatrona i Cyclonusa, robotów, które w Rebirthie zwykle wydawały mu rozkazy.

Tu z kolei pośród Ruckusa, Freewaya (ten sympatyczny Autobot, któremu jako pierwszemu Snapdragon podał jego własny tyłek na tacy podczas ataku na Autobot City w Rebirth) i Treadpincher z poprzedniej galerii.
I koniec trybu robota. Ale jak pewnie zdradziłem, Snap jest trójzmienny i dlatego nie należy do podgrupy Headmasterów, ale do Horrorconów, których można by traktować jak elitę Głowodowodzących ze względu na trzeci tryb. A to oznacza...

Że Snapdragon z samolotu zmienia się w robota, a z robota w mechaniczny, pełen brutalnej siły czołg zamknięty w ciele dinozaura. Moim zdaniem to Decepticońska odpowiedź na Grimlocka i szczerze mówiąc, udana. Ten tryb jest nastawiony na naziemną rozpierduchę i potwierdza moje przemyślenia, że o ile napakowany tryb robota i walki melee właśnie w formach humanoidów są fajne, o tyle TFy powinny w równym stopniu do walki używać swoich alt modów. Bo niektórym z nich naprawdę to wychodzi na dobre.

I teraz widać po co podwozie samolotu było w całości czarne. Bardzo gadzi, choć wciąż mechaniczny ogon mi się bardzo podoba, tak samo jak samolotowe akcenty na tym trybie. W sumie w tym trybie drażni mnie tylko jedno.

Szyja, a raczej fakt, że nie pozwala Snapowi patrzeć przed siebie, zawsze ma uniesioną głowę, jakby patrzył na wszystkich góry. Nie że Decepticony lubią patrzeć na innych jak na równych sobie, co to to nie.

Głowa to oczywiście głowa robota położona na płasko i z podniesionem do góry face platem Snapa. I nieoczekiwanie, w połączeniu z innymi detalami, zdaje to egzamin. No i teraz zakrwawiona mordka też ma sens. Co za chwilę pokażę.

Ale najpierw, zbliżenie na łapki :) Ok, teraz do rzeczy... a ponieważ zdjęcia mówią więcej niż tysiąc słów ( zwłaszcza zdjęcia z wklejonym dialogiem)...


I dlatego właśnie kocham te nowe Legendy z Classic Universe :D Tak łatwo nimi odgrywać urocze scenki obyczajowe.
Podsumowujac, uwielbiam Snapdragona i to jeden z moich ulubionych Decepticonów z G1. Doskonałe tryby, wymiatające kolory... wolałbym tylko żeby nie było Headmastera i Snap radził sobie bez niego, ale co tu poradzić ^^ 8/10

Mythos, wielkie dzięki za pożyczenie tego TFa do recki :)
KONIEC