GENERATION ONE SKYQUAKE

Rozmiar: 31596 bajtów


Przynależność: Decepticon
Klasa: Ultra
Transformacja: Superbombowiec
Rok wydania: 1992
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

Czas moi drodzy pokazać wam coś naprawdę rzadkiego :) Dziś zajmiemy się jednym z największych i mniej znanych samolotów w historii TF. Oto Skyquake... I od razu zaznaczę, że jego przetłumaczone na polski imię, "Podniebny Wstrząs", naprawdę dobrze oddaje charakter tej zabaweczki.

Zacznijmy od podstaw. Skyquake to ogromny jak na TF (będzie z 30 cm długości) superbombowiec wydany w 1992r. jako jeden z elementów ekskluzywnej dla Europy gałęzi G1. Dlatego w Stanach jest mało znanym TFem. Trudno, tamci fani nie wiedzą, co tracą :P Sky jest imponujący nie tylko swoim rozmiarem, ale i bardzo ciekawym wyglądem. Pomijam już zastosowanie odcienia zielonego, który dobrze oddaje militarne zastosowanie tej maszyny. Po prostu w tym samolocie jest coś co przyciąga wzrok i nie pozwala go oderwać i zaraz rozbierzemy na czynniki te wszystkie odpowiedzialne za ten stan elementy.

Nie ukrywam, że pierwszym z nich mogłaby zostać liczba silników- cztery główne plus jeden dodatkowy (działający jak dopalacz, uruchamiany tylko gdy trzeba gdzieś się szybciej przenieść)... Poza tym, trudno nie odnieść wrażenia, jakby cały ten szeroki segment z silnikami włącznie był jednym przerośniętym skrzydłem, przynajmniej patrząc od tyłu. Mamy tu też pierwsze przykłady na rozbudowane detale tego modelu, które cieszą oko :) Spokojnie, spragnieni G1, zaraz wszystko obejrzymy dokładnie (hmm, powiedziałem to bardziej do was, czy do siebie?) :P

Rzut z boku. Widać, że Sky jest całkiem opływowym TFem, żadnych w pełni pionowych elementów, które mogłyby stawiać opór przy dużych prędkościach. Mamy tu też funkcjonalne podwozie (jeden zestaw kół z przodu, dwa z tyłu). Podczas lotu to tylne po prostu się nieco podnosi po skosie do tyłu i je cały czas widać, przedni zestaw można niemal całkowicie schować pod kokpitem pojazdu...Zauważyliście podejrzanie dużą liczbę rakiet?

Ujęcie "na przodownika". Chciałem tu pokazać kilka rzeczy. Po pierwsze, jak fajnie wygląda ten samolot od przodu (istny czadzik!). Druga sprawa... znowu te rakiety! Tia, prędzej czy później muszę to napisać- Skyquake jest naprawdę silnie uzbrojony. Do tej pory widziliście tylko te sześć podwieszonych rakiet plus to brązowe coś pod lewym silnikiem (właściwie jest to jednopociskowa wyrzutnia rakiet, jedyna broń sprężynowa w całym TFie), ale to mniej więcej tylko połowa "zabawek" zainstalowanych na pokładzie tego bombowca. Ale o tym za chwilę, teraz czas na kolejny element budujący genialność tego modelu. Zastanawialiście się już, jak jest ze zwrotnością w samolocie o takich gabarytach? Jeśli myślicie, że źle, to przyjrzyjcie się temu zdjęciu. Widzicie ten pionowe płaty plastiku z tyłu? Wszystkie siedem to stery skrętu. Więc jak na mnie zdolności manewrowe Skyquake'a są porównywalne do dobrego myśliwca. A to już daje do myślenia, zwłaszcza podczas pojedynków powietrznych...

Dziób. Naprawdę przyjemny fragment maszyny. Te oczy i zęby dają mu coś ze starych myśliwców, ale jak na mnie są nieco zbędnym dodatkiem. Ciekawe są te małe skrzydełkach po bokach kadłuba, ale i tak najlepsze to sama kabina. Jest zbudowana z ośmiu oddzielnych szyb a nie z dwu, trzy cześciowej owiewki, co wyraźnie sugeruje nam, jak wielki byłby Sky, gdy ktoś odważył się go zbudować w realnym świecie- moloch. Ta kabina robi wrażenie, jakby mogła pomieścić dwóch pilotów, nawigatora i strzelca... i pewnie tak jest.

Kolejny fanym elementem są skrzydła i połączone z nimi slinki główne. Co prawda skrzydła robią wrażenie śmiesznie małych na tle całej konstrukcji, którą miałyby unosić, ale i tak są ładne (zwłaszcza, że przenoszą też dwie rakiety, hehe). Silniki też są niczego sobie, ładne, lekko ukształtowane prostokątne kloce, czyli silniki wojskowe bez zbędnego upiększania. Nie wszystkim może przypaść do gustu ciemny różowy zdobiący wloty powietrza, ale moim zdaniem są w porządku i jako pojedyńczy przejaw tego koloru na taką skalę całkiem pasuje :)

Mówiłem, że ten TF ma sporo uzbrojenia, czas na kolejny przejaw tego zjawiska na spodzie, między silnikami ukryty jest obracany luk bombowy o ładowności czterech ladunków. To już daje nam 1 rakietę specjalną, 6 rakiet standardowych, 8 bomb... a to jeszcze nie wszystko :)

Luk można ręcznie obracać suwakiem znajdującym się tuż za dyszami silników- gdy trzymamy pojazd w sposób właściwy, przesuwając ten element w prawo lub w lewo po kolei będziemy zrzucać wszystkie cztery bomby. Prosty, ale przyjemny patent.

Następny interesujący element znajduje się między silnikami. Ten fragment poszycia posiada brązowe elementy, które wyraźnie znajdują się nieco pod główną linią pancerza.

Pociągając za brązowy ster, przesuwamy teelementy do tyłu, odsłaniając szereg baterii słonecznych. Ich zastosowanie może być mnogie- zbieranie dodatkowej energi do silników, utrzymywanie komputera pokładowego w przypadku krytycznego uszkodzenia, czy ładowanie ostatniej broni na wyposażeniu tego robota... ale o tym zaraz. W każdym razie, wygląda to bajerancko i TF straciłby nieco uroku bez tego elementu wyposażenia.

Czas zająć się ostatnim, środkowym silnikiem. Dla odróżnienia jest cały brązowy i posiada dwie pary sterów pionu. Te szare są zbut małe by ich funkcja była inna niż ozdoba, ale te zielone już są w pełni sprawne (i do tego fajnie zbudowane). Widać tu też kwadratową wyrwę na grzbiecie, która jest gniazdem dokującym dla mniejszych Predatorów (nie mam jeszcze żadnego, więc tego nie pokażę). Slinik kończy się wielką dyszą i ogólnie jest fajny z tymi wszystkimi detalami. Mógłby nieco mniej wystawać ponad resztę samolotu (durna aerodynamika), ale powiedzmy, że ten seledynowy element z przodu załatwia sprawę. A właśnie...

Ten element to ciekawostka, bo do tej pory nie wiem, co to dokładnie jest. Obecnoć wirnika wskazuje, że to wlot powietrza dla dopalacza, ale jego rozmiary są śmieszne na tle średnicy silnika. Mnie zawsze bardziej interesował ten wystający element na środku. Zawsze wyobrażałem sobie, że to lufa ostatniej broni Sky'a, działa laserowego, którego używa tylko przy co bardziej namolnych przeciwnikach (to by wyjaśniało baterie słoneczne, jako źródło zasilania tej broni). Ale możliwe też, że ten fragment silnika jest i jednym i drugim naraz... jak mówiłem, cały czas to ustalam ^^

Na tylnych sterach widzimy bardzo ciekawie zrobione logo Decepticonów, umieszczone w specyficznym herbie tej podgrupy myśliwców. Ładnie zaprojektowane, od razu przywodzi na myśl jakiegoś asa przestworzy :)

Pamiętacie tą szarą ozdobę? Właściwie jest to dźwignia sterująca kolejnym mechanizmem tego bombowca..

Dysza silnika w istocie wizjerem, który w zależności od ustawienia szarej dźwigni pokazuje coś innego. W pozycji pierwszej, pokazuje obrazek umieszczony na wtyczce dokującej mniejszego Predatora. Gdy go nie ma, widzimy to co ponad pojazdem

Ale w pozycji drugiej, widać już coś ciekawszego- system celowniczy z namiarami na jednego z Autobotów walczących z Predatorami (konkretnie jest to Rotorstorm, którego też jakimś trafem mam, hehe). Fajny, bardzo ładnie wyglądający patent :)

Czas na porównania :) Pierwsze będzie ze Stalkerem, innym członkim Predatorów (i do tego jedynym pojazdem lądowym w tej grupie). Dodam, że Stalker jest Mega Predatorem, a Sky Ultra Predatorem... Heh, kiedyś różnica między Mega a Ultra była naprawdę duża...

I jeszcze małe porównanko z C Thundercrackerem i G2 Windrazorem :)

I jeszcze sam, samiuteńki koniec tego trybu ostatnie ujęcie pod kątem... no, nie wiem jak to określić, wiem tylko, że z założenia miało to wyglądać fajnie :D


TRANSFORMACJA


TRYB ROBOTA

Transformacja tej postaci nie jest skomplikowana, ale efekt końcowy jest świetny. Uzyskujemy dostojnego, naprawdę dobrze zaprojektowanego Decepticona. Wielką zaletą serii G1 było to, że choć roboty były klocowate, to zawsze posiadały swój urok i nigdy nie miało się wrażenia, że TF jest przebajerzony. Skyquake jest tego dobrym przykładem. Dobrze dobrane kolory, wyraźnie mechaniczne kształty ciała z pojedyńczymi elementami samolotu...Idealne wyważenie, gdzie tryb robota jest wyraźny a tryb pojazdu tylko o sobie dyskretnie przypomina.

Oczywiście z tyłu ta proporcja wydaje sie być odwrotna, ale we wspomnianych seriach nie było to czymś dziwnym i nikt się tego nie czepiał, więc i jak nie mam zamiaru. Jedyne co mi się wydaje nieco przesadzone to brązowy dopalacz, który wręcz skranie wystaje do tyłu z głównej konstrukcji. Gdyby nieco inaczej zbudować zawias seledynowej turbiny, można by go przenieść w pionie na plecy...ale chyba wtedy takie rozwiązania nie przychodziły jeszcze projektantom do głowy. Z drugiej strony, wprowadzenie takiej modyfikacji odebrałoby Skyquake'owi to naprawdę dobrze wyglądające za jego głową ustrzeżenie samolotu.

Głowa to całkime fajny element. Abstrahując od pozowalności równej zero, ma ciekawy miks detali- czoło i wszystko powyżej przywodzi na myśl oryginalnego serialowego Galvatrona, dół z kolei przypomina nieco stuningowanego Prime'a. Neco dziwnym rozwiązaniem było dodanie tego zagłębienia w face placie, jak do tej pory jedynym TFem u którego to fajnie wyglądało był Optimal Optimus z BW... Tym bardziej, że na tle inncych robotów z czymś takim, ten nie ma tam wbudowanych ust... a może ma? Ostatnio rozważam opcję, że linia jego ust to górna krawędź zagłębenia (biorąc pod uwagę odstęp między jego oczami i face plate'em byłoby to możliwe). Ale tego się nigdy nie dowiemy, chyba, że ktoś ma pod ręką profil tego modelu sporządzony przez designerów :P

Klatka piersiowa jest naprawdę porządnie zrobiona. Nie umiem się o niej za bardzo rozpisać, ale grunt, że bardzo pasuje do tego robota. Tu też mamy dwa małe różowe akcenty, które dobrze się komponują z wstawkami na silnikach. Dużo daje też ten seledynowy element i dobrze rozmieszczony brąz. Pewnie widzicie, że tych seledynowych części jest więcej w tej okolicy, ale mają swoje zastosowanie o którym powiem później.

Nogi są proste, ale stabilne. NIeco mi przeszkadza ten rozłączony dziób samolotu na bokach kolan, możnaby go spokojnie umieścić za nogami, myślę, że nawet w 92r. to już byłoby możliwe. I chyba tyle tutaj :P

Broń to naprawdę fajna sprawa... Może nie jest zbyt ambitna- raptem zwykły miotacz ładowany standardowymi pociskami używanymi w całym samolocie. I do tego jest to jedyna broń, którą Sky może wydajnie używać w trybie robota... Ale za to miotacz ten ma (moim zdaniem) najlepszy mechanizm spustowy w całej historii TF. W każdym innym robocie widać w broni wyraźnie wystający przycisk do zwalniania sprężyny na którą naciąga się pociski. Już się zdążyliśmy do tego przyzwyczaić przez te 20 lat, ale nie zawsze ładnie to wygląda, nawet jeśli cyngiel jest tego samego koloru co reszta broni. Tu sprawę załatwiono zupełnie inaczej- spust jest zamaskowany jako prawa ścianka miotacza. Żeby wystrzelić, wystarczy wcisnąć ściankę w miejscu gdzie nieco się rozszerza, bliżej rękojeści. Naprawdę, jest to coś tak prostego, a dającego tyle radości... szkoda, że tak zrobioną broń ma zaledwie 6 robotów- i wszystkie to Predatorzy.

I tak to wygląda w łapce naszego robota. Oczywiście, jak to w przypadku kloców bywa, ręce to jedyne co się rusza w trybie robota, hehe.

A teraz ciekawostka: ten patent z wizjerem w dopalaczu działa również w trybie robota. Mało tego, działa inaczej :) A to za sprawą tej małej dźwigni którą widać pod ustrzeżeniem.

Zasadniczo ma dwa tryby, jak w alt modzie. W pierwszym znowu widać to co nad robotem (w dnie dopalacza jest drugi otwór przeznaczony dla trybu robota).

Ale przy przesuniemy wajchę, na miejsce wskoczy nowy obrazek, tym razem pokazukący Thunderclasha. Chyba... nigdy do końca nie udało mi się ustalić, co to za TF, ale Thunderclash wydaje się być logicznym wyborem, skoro technicznie jest Ultra Turbomasterem.

Pamiętacie te baterie słoneczne trybu pojazdu? No to czas pokazać, po co je w ogóle zamontowano. Większość TFów posiada oczy, które zaczynają świecić, gdy podstawi się je pod jakieś światło. Tutaj ten pomysł poszedł jeszcze dalej.

I przy odpowiednim oświetleniu możemy się cieszyć naprawdę ładnie podświetlonym korpusem robota. Wygląda to bombowo!

Zbliżamy się powoli do końca, więc czas na porównania wielkości i w tym trybie. Tutaj ponownie mamy Stalkera, już przetransformowanego do trybu robota...

...a tu zdjęcie grupowe :) do obstawy doszli teraz C Downshift i Classic Deluxe Megatron. To tak żebyście mieli pojęcie o rozmiarach tego TFa :)

Podsumowując.. kawał porządnego TFa. Dziś jest potwornie rzadki i pewnie przy okazji drogi, ale jak na mój gust, jest warty włożonej w niego kasy, zwłaszcza jak się dostanie egzemplarz z wszystkimi akcesoriami. Gorąco polecam :)


KONIEC

Jak pewnie wiecie z Wallaformers 4, to drugi egzemplarz tej postaci jaki trafił w moje ręce. Pierwszego dostałem mając 7 lat, gdy byłem z rodzicami w Ustce na wczasach. Ale wiadomo, jako dzieciak średnio szanowałem TFy (heh, gdybym wtedy znał ich wartość kolekcjonerską... nie, to by niewiele pomogło) i Sky szybko się mocno zużył... dopiero mając 19 lat postanowiłem go albo naprawić, albo kupić drugiego... mając dużo szczęścia, kupiłem MIBa za 90 zł od znajomego kolekcjonera... i tego MIBa przed chwilą mieliście okazję oglądać :)


Powrót do strony głównej