ENERGON PROWL

Przynależność: Autobot
Klasa: Deluxe
Transformacja: Ścigacz policyjny
Rok wydania: 2004
Producent: Hasbro
TRYB SAMOCHODU
Prowl to chyba jedyny pojazd w Energonie zaprojektowany w oparciu o bolid Formuły 1. I podobnie jak swoja inkarnacja w RIDzie, przystosowano go do roli maszyny policyjnej, co z jednej strony jest niekonwencjonalne, ale niezwykle klimatyczne, bo niewiele radiowozów, jak się u nas mówi na auta policji, może osiągnąć prędkości powyżej 300 kilometrów na godzinę :D Do tego autko jest naprawdę ładne i choć na swój sposób futurystyczne, to jednak na mnie zrobiło spore wrażenie, a przynajmniej na tyle duże, że w moim koszyku z zakupami pojawił się Prowl a nie Rodimus(jego dorwałem nieco później).
Pierwszy atak na detale- widać tu, że twórcy zaopatrzyli pojazd w kokpit dla kierowcy, choć patrząc na proporcje owiewki w stosunku do całej maszyny widać, że Prowl na tle człowieka to spore cacko. Znacznie ciekawszy wydaje się spoiler, który od zwykłych konstrukcji tego typu różni się policyjnymi światłami sygnalizacyjnymi (w polskim żargonie zwane popularnie kogutem) oraz gniazdo gwiazdy energonowej, które jednak w formie pojazdu nie znajduje zastosowania (to znaczy mogłoby, ale twórcom serialu Energon nie przyszło to do głowy- poza tym gniazda często w formie pojazdu były nieosiągalne, np. E-Hot Shot)...
Boczek daje nam więcej wiedzy o tym Tfie... Teraz wydaje się nieco nie aerodynamiczny, głównie przez za bardzo wystający spoiler, ale to wymóg konstrukcyjny... Na burtach widać napisane po angielsku i japońsku słowo "policja", tu widać też, jak wielkie są tyle koła tej wyścigówki... Widać też rury wydechowe wystające nieco z zza tych ogromnych opon... A drugie zdjęcie to po prostu przednie ujęcie z "półprofilu".
Pewnie was nie zadziwię mówiąc, że Prowl dostał w zestawię karabin, z którego może korzystać w każdej postaci. Do jego montażu w formie pojazdu służą dwa gniazda na obu burtach i po podłączeniu nie wygląda to tak źle... A drugie zdjęcie przedstawia porównanie Prowl kontra Rodimus. Przynajmniej w formie aut... Dobra, znudził mi się już ten tryb, czas na coś ciekawszego.
TRANSFORMACJA
TRYB ROBOTA
Po transformacji otrzymujemy w miarę konwencjonalnego robota.. Przynajmniej takie się odnosi wrażenie, póki się nie spojrzy na niego od tyłu, bo potem opinie mogą być różne. Bo od tyłu Prowl wygląda jak przerośnietę nogi z podłączonymi ramionami i głową. Wrażenie jest słuszne, choć na razie powiem tylko, że dzięki takiej konstrukcji Prowl to mój ulubiony Powerlinker... Detale w tej kwestii znajdziecie kilka zdjęć niżej.
Głowa to ładny element tego robota. Dobrze wymodelowana, z fajnie zrobioną twarzą (wygląda lepiej niż w serialu, gdzie Prowl miał "bródkę"), która jednocześnie robi wrażenie i lużnej i stanowczej. Z rur wydechowych auta zrobiły się nauszniki, co jest ciekawym pomysłem. W efekcie jedynym mankamentem głowy jest jej niska pozowalność, ale da się to przeżyć... Nogi.. po co to zdjęcie? Pewnie tylko po to, jak się składają z formy pojazdu, co nie jest skomplikowane, ale wygląda nieźle...
Na spoilerze, który teraz stanowi przód korpusu, znajduje się wcześniej wspomniane gniazdo na gwiazdy energonowe.. tak wygląda załadowane :)
A tak Prowl wygląda, gdy się uzbroi :) W prawej łapie ma swój karabin (strzela pociskami, ale nie bądźmy dziećmi :P), zaś w lewą wziął włócznię z energonu pożyczoną od Skyblasta. Ciekawa poza, co nie? W ogóle pozowanie tego robota z uzbrojeniem nie stanowi problemu i każdy znajdzie pozę, która mu najbardziej będzie odpowiadać, co jest plusem :)
A tu dwa porównania wielkości. Pierwsze ze Skyblastem, będącym Tfem z klasy niższej o jedno oczko (Basic), a drugie z "równym" Rodimusem... Z tym panem łączy Prowla nie tylko dobra znajomość, ale i Więź Mocy...
TRYB POWERLINX
Dawno już chciałem to pokazać, ale ponieważ Towline nie może formować nóg, dopiero Rodimus mi umożliwił pokazanie Prowla w trybie Powerlinx. W tej formie Prowl prezentuje się świetnie, co wbrew definicji tego trybu, nie jest oczywiste... Sciskając w rękach tak swoją broń jak i karabin Rodimusa, który tutaj posłużył za nogi, kombinat ten naprawdę wygląda w porządku i nie mam mu nic do zarzucenia :)
Tutaj widać, że z nóg zrobiły się ręce, a z ramion swego rodzaju skrzydełka, które dodają tej formie sporo uroku, Jak zawsze składam je inaczej niż Hasbro... Na drugim zdjęciu... nie, nie wiem, czy to widać, ale nogi Prowla praktycznie nie dotykają podłogi- próbowałem zrobić pozę w stylu filmowych "lecę do tyłu, ale i tak strzelam do swych wrogów", wykorzystując fakt, że z górnej partii Rodimusa zrobiły się swego rodzaju podpórki... Tu tego nie widać, ale np. na stoliku czy regale wygląda to strasznie fachowo...
KONIEC
TF ten ma w mojej kolekcji numer 66 i był kupiony dwa lata temu, choć dosyć niespodziewanie.. Pewnego zimowego piątku wracałem z Wfu i kilku ludzi z klasy postanowiło iść do kafei internetowej na partyjkę Counter Strike'a. Miałem kaskę, więc wstępnie też wyraziłem chęć pójścia. Ale w połowie drogi stwierdziłem, że z TYMI znajomymi nie bardzo mam ochotę nigdzie iść i zrezygnowałem z towarzyszenia im. Kilka minut potem moi rodzice zgarneli mnie i pojechaliśmy do Auchana w Piasecznie na zakupy. Swoim zwyczajem poszedłem na inspekcję do działu zabawek. Z znalazłem Prowla, Rodimusa i Snow Cata. Po namyślę wybrałem z półki blister zawierający tego pierwszego i zadowolony dołączyłem do rodziny. A gdybym poszedł ze znajomymi, to bym pewnie pojechał z rodziną na zakupy potem, ale ale właśnie dodatek pieniężny przeznaczony na kafejkę zsumowany z resztą portfela pozwolił mi na zakup TFa- poszedłbym z nimi i mi by już nie starczyło. Standardowo, Prowla nigdy potem w naszych sklepach nie spotkałem....
Powrót do strony głównej