
Przynależność: Autobot
Klasa: Deluxe
Transformacja: Superwyścigówka
Rok wydania: 2007
Producent: Hasbro

Mirage to jedna z postaci, która zawitały w linii w 2007 roku. I trzeba to
zaznaczyć na wstępie- Mirage wyróżnia się na ich tle bardzo mocno, dzięki
jednemu z najbardziej miodnych i rewolucyjnych designów z tej grupy. Ma też
kilka innych zalet, które sprawiają, że daje solidnego kopa potencjału. Ale
po
kolei...
Nowy Mirage ponownie transformuje się w bolid Formuły 1, ale jest to nieco podrasowana wersja, którą na prawdziwych torach pewnie ujrzymy za 10 lat najwcześniej. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że choć to radykalna adaptacja postaci z G1, trzyma się mocno pewnych elementów konwencji tej postaci, najlepszym dowodem jest choćby zachowanie cudownie współgrającego niebieskiego i bieli.

Z boku widać, że to bolid wyścigowy- cudowna krzywizna pojazdu mówi sama za siebie...Śliczna maszynka. Mamy tu też jedno z nawiązań do G1- taki sam numer startowy jak u robota z 1984 roku.

Przód wydaje się być jak przód myśliwca- wąski z wystającymi po bokach dodatkami. Na pochwały zasługuje wykonanie przedniej osi kół, posiadającej niezłą jak na Deluxe'a ilość detali. Fajny też też przedni spojler o ciekawym kształcie. Niczym prawdziwe bolidy, Mir posiada szereg napisów na całej karoserii (nie są to jednak prawdziwe reklamy, a raczej nazwy co ciekawszego sprzętu upchanego pod maskę pojazdu). Na spojlerze na przykład widnieje napis "Lithonian Drivetrain"... co to oznacza, nie pytajcie, bo nie wiem, ale nawiązanie do skonsumowanej przez Unicrona planety jest chyba złym tropem... Niestety, jeśli ktoś lubi się dokładnie przyglądać, to zauważy, że jak zwykle w przypadku Hasbro, konjtrola jakości leży i kwiczy- części, które pomalowano na kolor inny niż ich własny chronicznie cierpią na niedoróbki...

Nadwozie, środek. od razu rzucają się w oczy spore wloty powietrza w bokach auta. Widać też kabinę kierowcy, która jednak nic w środku nie ma. A właściwie ma, tylko nie to co trzeba. Właśnie tam, z braku innych możliwości, schowano głowę robota, która niestety jest całkiem widoczna. Z drugiej strony, można to wybaczyć- porównując oba tryby Mira trudno wyjść z podziwu, jak Alex Kubalsky, który tego TFa projektował, upakował to wszystko do tak kompaktowego pojazdu i jeszcze sprawił, że się trasformuje.

Spojler. Świetnie zaprojektowany element, osadzony na dwóch stawach kulkowych wspomaganych zawiasami obracanymi. Dzięki temu spojler może zmieniać nie tylko swój kąt nachylenia ale i nawet położenie- można go opuścić za główną bryłę bolidu tak, by Mir wyglądał na jeszcze bardziej opływowego. Czadzik. Zabawnym akcentem jest też nazwa sponsora na spojlerze- "Witwicky Sparkplugs". Najwyraźniej ojciec głównego ludzkiego bohatera Generacji Pierwszej zrobił się na stare lata bogaty :P

Tu chciałem pokazać cztery rury wydechowe, w które wyposażono Mira. I tyle.

Kolejny element, który jest wspólny dla Classics i G1- znak termiczny. To, że w przypadku Mira się uwidocznił świadczy o tym, że Deluxy gorzej znoszą ciepło bijące od reflektorów niż Voyagery.

Tu z kolei rzuca się w oczy napis, który nie do końca wiadomo jak zinterpretować. "Plasma Injection Energy". Niby oznacza ładowanie energią plazmową, ale dziwna kolejność słów mnie nieco zastanawia. Chyba, że ja się czepiam i chodzi o typ zasilania- energia z ładowania plazmoego... I przy tej wersji zostańmy ^^






Po niesamowitej transformacji dostajemy do rąk TFa, który posiada z jednej strony budowę od razu nasuwającą na myśl G1 Mira, a z drugiej naprawdę innowacyjną. Trzeba też przyznać, że z takimi proporcjami przypomina człowieka bardziej niż jakikolwiek inny TF z linii Classics. Fakt, innym może też przypominać kultowe Evangeliony, ale to pewnie wina tak wąskiej talii. Ale nie traktuję tego jako wady, tylko tak zwanej "specyfiki budowy", która kreuje niepowtarzalny imidź tego TFa.

Właściwie jednyną widoczną kwestią sporną u Mirage'a jest fragment przodu auta, który wystaje z pleców, tworząc coś garbo-podobnego. Z drugiej strony, dodaje mu to nieco uroku. Swoją drogą, tył tego robota jest bardzo schludny. Duży plus dla Alexa :)

I jeszcze rzut z boku.

Głowa to dobre nawiązanie do G1, które miało coś w rodzaju szeregu wentylatorów wokół twarzy. Wersja Classics poszła z tym nawet dalej. W tej głowie przeszkadza mi jedynie widoczna z bliska chropowatość plastiku, z którego ją wykonano. Szyja posiada staw kulkowy, zaś z ciałem jest połączona zwykłym zawiasem. Czasem pozwala to na ciekawe eksperymenty przy pozowaniu.

I góra robota z nieco oddalonej perpektywy. Korpus wygląda bardzo ciekawie. Interesującym posunieciem było pomalowanie fragmentu przedniej części- odnosimy wrażenie, że Mir posiada dwa kokpity, każdy na użytek innego trybu. Przy okazji mała uwaga co do ramion- są bardzo ruchome, licząc łopatki i nadgarstki każde ma po sześć punktów artykulacji.

Łączenie nóg z tułowiem to również ciekawa sprawa- pomijając ładne detale, w oczy rzucają się też nieiwelkie płyty pancerza, które wiele w sumie nie wnoszą, ale dodają nogom i całemu robotowi nieco urody (mnie takie płyty zawsze kojarzą się z Gundamami, ale to już mój problem).

Nogi, pomijając fakt, że są bardzo ładne, są piekielnie pozowalne. Stopy, uformowane ze spojlera, mają po dwa punkty artykulacji, co ma ogromne znaczenie przy pozach. Poropo pozowania, niektórzy się pewnie przyczepią braku stawu obrotowego linii poziomej (którą ma nimal każdy Delux z tej serii), ale po prostu nie było już na to miejsca w udach. Za to oddano nam bardzo fajne, dwu punktowe kolana (ok, ten niższy punkt jest raczej po środku nogi, ale co tam), które na dodatek odchylają się w dwie strony, co daje nam nową pulę poz do zrobienia (ja sam parę razy z tego korzystałem w tej galerii).

Próba pozowalności #1. Mało oryginalna, ale to rozgrzewka, będzie lepiej.

...a tu z bronią. wybaczcie mi, że nie dałem oddzielnego zdjęcia na broń, ale to po prostu przedni spojler z niewielką ilością detali za tym, co było widoczne w bolidzie. Po prostu tym razem wolałem się skoncentrować na pozowaniu tego TFa, bo to właśnie stanowi o jego sile.

Zaczynamy już kombinować z użyciem "nadprogramowych" stawów, w które wyposażono Mirage'a. I dopiero tu powoli wychodzi na jaw, jak cudownym Deluxe'em jest ten Autobot... niewiele TFów jest w stanie dać nam takie pozy.

Zastrzegam jednak: pozowanie Mirage'a robi się fajne dopiero, gdy w pełni zapoznamy się z możliwościami tej zabawki. Dopóki tego nie zrobimy, pozowanie go może wydać się nieco trudne, przynajmniej w taki sposób, by wyglądał naprawdę "cool".

Tutaj widzicie, dlaczego tak zachwalam ten podwójny staw kolanowy, który przyda się i potem.

Z dalszych bajerów- Mir może zrobić kopnika i przy tym bez problemów trzyma równowagę, co jest raczej trudne.

Mało tego, ten TF potrafi nawet robić szpagat! Jak ktoś zaraz pomyśli "I co w tym trudnego, Prime też tak może", to powinen się jeszcze zastanowić. Prime ma w nogach stawy skokowe. Mirage ma kulkowe, które zmuszają projektantów do umieszczenia tego typu łączy bardziej po wewnętrzej stronie nóg, co mocno utrudnia wielu TFom pełne rozkraczenie. Co jest niebagatelnym plusem na korzyść Biało-Niebieskigo.

Żeby było śmieszniej, dzięki stabilizacji zrobionej z przednich kół auta i ramion, Mirage potrafi wywijać nogaminiczym Eddie z gry Tekken. A to już daje do myślenia....

I czas na jedno z najfajniejszych zastosowań kolan. Dzięki temu, że wycylają się też do przodu, można uzyskać efekt imitujący podkulenie nóg pod klatkę piersiową. I tym razem już nie znam innych TFów, które by to potrafiły...

Na koniec, mały hołd oddany zdolności do bycia niewidzialnym, jaką posiadał G1 Mirage....
Podsumowując... Mimo minimalnych wad, Mirage jest niesamowitym TFem o niesamowitym wyglądzie i o skrajnie niesamowitym zakresie ruchów! Chciecie mieć TFa, który będzie odstawiał wypasione scenki na waszej półce? Kupujcie Mirage'a w ciemno. Jeśli nie, też go kupujcie. Ten robot to po prostu cudowny dodatek do kolekcji....

KONIEC
Mirage był jednym z tych TFów, które chciałem mieć odkąd tylko się ukazał.
Jednak wiadomo, Polska to drugi świata w kwestii TF, więc z Classics dotarły
do nas tylko dwa deluxy i Mira wśród nich nie ma. Mój został zakupiony na
Allegro od użytkownika e-transformers, który czasem ściąga coś ze Stanów.
I powiem, że nie żałuje tych 55zł, które wtedy wybuliłem, bomba TF, no nie
ma co :)