CYBERTRON JETFIRE
Przynależność: Autobot
Klasa: Ultra
Transformacja: Bombowiec
Przynależność planetarna: Ziemia
Rok wydania: 2005
Producent: Hasbro
TRYB SAMOLOTU
Jetfire to robot klasy Ultra i widać to od razu- jest bardzo szeroki(rozpiętość skrzydeł to około 25 cm), jest pokryty masą ładnych detali i ma elektronikę. Ale czy za to kochamy Jeta? Za to też, ale ja go uwielbiam za styl, w jakim został zrobiony. No bo patrzcie. Oglądacie go, i co myślicie? Właśnie, to jakiś pojazd wojskowy. Cały zielono srebrny, wygląd jak współczesne bombowce... Cudo, i w dodatku ten militarny styl jest w pewnym stopniu powrotem do pierwszej wersji tej postaci- do G1 Jetfire'a, który transformował się w myśliwiec typu Valkiria (tak, to był jedyny TF na licencji Bandai, ale fani Macrossa i Robotecha pewnie i tak się domyślili :P), który jak sama nazwa wskazuje, też służył do walki. Nie wiem, czy wy macie tak samo, ale mi się Jet jako pojazd bardzo podoba. Najlepiej świadczy o tym fakt, że gdy tylko e-zabawka.pl udostępniła nam Cybertron, to właśnie Jetfire'a kupiłem (a mieli tak kuszące modele jak Optimus Prime, czy choćby Hot Shot). Sami więc widzicie :)
Przód i półprofil. Wizualnie Jetfire lepiej wygląda od przodu, niczym prawdziwa maszyna lecąca do walki... Dosyć klimatyczne ustawienie, dosyć dobrze pokazuje też, że skrzydła są nieco obładowane- umieszczono pod nimi w końcu po dwa silniki i jedno stanowisko ogniowe. No, ale jak się wie, ile takie bydle waży, to można zrozumieć, że jest to konieczne (ten TF waży ponad pół kilograma)
Dokładna analiza kabiny. Jest to jedyna partia tego robota, gdzie wykorzystano żółty lakier, który zresztą ładnie pasuje do sześciu okienek kabiny. Popatrzcie też na wielkość samych okienek w stosunku do całej maszyny- widać, że Jet jako samolot jest dosyć spory i wymaga odpowiedniej załogi. Miodzio. Widać też, że kadłub (jak cały robot) ma wygrawerowane bardzo ładne detale, nawet po obu stronach właz dla załogi jest :) I przybliżenie skrzydeł... Pisałem o nich powyżej, więc tylko dodam, że pistolety na końcach skrzydeł można zdjąć, choć bardzo dobrze wyglądają zostawione tam nawet w formie robota.
Podłoga do inspekcji! Chciałem zwrócić uwagę, że w tym modelu fachowo rozwiązano problem kółek potrzebnych, by figurka mogła jeździć po nawierzchni- zamiast robić masę oddzielnych zestawów, po prostu zamontowano dwie specjalne rolki, które sprawdzają się równie dobrze, ale eliminują efekt "naćkania" podwozia. No i ogon. Tu mamy całą elektronikę i głośniczek(te szpary dokładnie zdradzają jego pozycję). Uruchamia się ją wciskając przednią, czarną część tylnych silników, ale szczerze mówiąc, robicie to na własną odpowiedzialność- to nie dźwięki, to rzężenie. Ale nie dla elektroniki kupiłem tego robota i to go ratuje w tej kwestii.
Kolejną ciekawostką ogona jest opcja przeniesienia go na dach, co zmienia wszystkie cztery tylne silniki w przerośniętą, poczwórną baterię dział energetycznych, które rozniosą w pył każdego, kto się robotowi narazi. Co prawda wtedy fizyka lotu może być nieco zakwestionowana, ale to robot z innej planety, więc kto by się czepiaj :P W tej formie odsłania się też gniazdo na Cyber Klucz (eh, jednak nadal wolę japońskie określenie Force Chip), który wsadzony w ten otwór(błagam ludzi, którym w tej chwili buzują hormony, bez skojarzeń ^^) wywołuję jakąś akcję, i jest to cecha wspólna dla większości robotów z tej linii (no, może poza Mini-conami i rekolorami, których Hasbro nie mogło sobie darować :P).
A klucz ten wygląda tak. W sumie jest to kawałek częściowo polakierowanego plastiku, ale ładnie wygląda. Patrząc na planety, są cztery rodzaje takich kluczy, ale tak naprawdę ich odmian jest o wiele więcej (z 12 typów tak będzie). To coś na środku to symbol Ziemi, ale Hasbro dodało też coś z tyłu klucza. Jest to cztero znakowy kod, który wpisany na stronie Transformers.com, odsłania ciekawe materiały. Co jednak Hasbro nie wyszło- poziom tych dodatków to żenada- po wpisaniu kodu Jetfire'a objawił mi się obrazek z serialu przedstawiający nasz bombowiec. I tyle. Jeśli to miało być genialnym chwytem reklamowym, to komuś coś nie wyszło... W dodatku, kod jest wspólny dla wszystkich egzemplarzy danego robota, dlatego bez żalu podaje wam mój kod, żebyście nie musieli wydawać 120 zł na jego poznanie- uk97. Pierwsza litera zawsze oznacza klasę robota, i dlatego do tej pory nie starłem tego kodu z mojego klucza- kiedy w jednym miejscu wala się pięć identycznych kluczy, ułatwia to poznanie, który należy do którego robota. :) A, druga fotka pokazuje, że klucz po prostu rozsuwa lekko główne działo. No, ale nie kupiłem tego robota dla mechanizmu cyber klucza :)
TRANSFORMACJA
TRYB ROBOTA
Ten gość wygląda świetnie w każdym trybie. Mam nadzieję, że podzielacie moją opinię, ale czego chcieć więcej- wojskowy wygląd, dwie giwery w łapach i dwa wielkie skrzydła na bokach postaci. Miooodzio :D Co prawda niektórzy Jetfire'owi zarzucali, że jak na Ultra jest niski (nieco wyższy od E-Ironhide'a), ale na tym tle okazuje się, że drugi Ultra, Scourge, też nie jest debeściakiem- od Jetfire'a jest wyższy o 2-3 centymetry, więc rekord wciąż należy do Tidal Wave'a. Zresztą, jeśli komuś zależy na jakimś Tfie, to jego rozmiary są jedną z ostatnich rzeczy, na jaką zwraca uwagę (zakładając, że inni też patrzą na TF tak jak ja :P).
Głowa to w tym modelu cacuszko- bije (nomen omen) na głowę to co widziałem kolejno w Armadzie i Energonie. Wszystkie trzy głowy były wykonane podobnie, ale to właśnie w Cybertronie osiągnięto złoty środek :) I tylko w tej serii głowa Jeta jest zamocowana na stawie kulkowym , co mocno wpływa na jej ruchy- gdy jest prosto, może nawet chodzić lekko w górę i w dół- a gwarantuje, że każdy zmięknie, gdy Jetfire spojrzy na niego "spod oka". Na klacie widać dwa ciekawe elementy. 1. Znak Autobotów, ładnie zrobiony i świetnie położony. Inna ciekawostka to dwie małe wyrzutnie rakiet po bokach. Nie było ich widać w formie bombowca, a to dlatego, że są zrobione sprężynowo- wyskakują dopiero, gdy biodra Jeta połączą się z korpusem. Miły bajer :D
Ręce to też ciekawa sprawa. To jeden z nielicznych przypadków, gdzie są one zrobione z silników samolotu, ale chyba pierwszy, gdy silniki te są podwieszone pod skrzydła. Mimo takiej lokalizacji są bardzo pozowalne i teoretycznie mają nieograniczony zakres ruchu(skrzydła się odchylają w przód i w tył a także na boki). Nogi też są ciekawe, a to dlatego, że będąc formowane z śródokręcia, są identyczne z obu stron, więc jeśli ktoś chce, może je odwrócić do tyłu, a i tak mało kto się zorientuje(kolana wyginają się tak samo w obie strony).
Wspomniałem, że to bydle jest najbardziej pozowalnym Jetfire'em w historii TF? To co ten gość potrafi zainscenizować to poezja. Próbkę widzicie u góry, ale bez kłopotu radzi sobie z trudniejszymi pozami, jest też bardzo stabilny, więc do zadań expo jest idealny- naliczyłem się u niego 26 punktów artykulacji, co jak na Tfa jest świetnym wynikiem :)
KONIEC
Muszę przyznać, chciałem tego robota od początku stycznia 2005, kiedy to zobaczyłem jego japońską wersję- Galaxy Force GC-04 Dreadrocka. Bardzo mi się podobał i obok Prime'a był moim faworytem- chyba ze cztery razy byłem o krok od zamówienia go w sklepach zagranicznych. Ale byłem skąpy i go wtedy nie kupiłem. W końcu w połowie sierpnia zauważyłem go na Allegro, wystawionego przez e-zabawkę.pl za cenę 138 zł. Byłem wtedy gotów go kupić, a ostatecznie mnie utwierdziło w tym 15 procent rabatu, które na niego dostałem (zgadnijcie, jak sobie na to zasłużyłem :P). Więc wydałem na niego 120 zł i w dwa dni po zamówieniu już go miałem. Uwielbiam tego robota i naprawdę nie żałuję, że go kupiłem. Naprawdę, jest wart tych pieniędzy, jak żaden inny Jetfire z ostatnich lat...
Powrót do strony głównej