
Przynależność: Vehicon
Klasa: Basic
Transformacja: Cybertroński ścigacz bojowy
Rok wydania: 2000
Producent: Hasbro
Beast Machines, jak wiele innych serii TF, lubi robić sobie od czasu do czasu delikatne nawiązania do G1. Myślę, że Mirage jest jednym z lepszych przykładów na to zjawisko.

Mirage to osobliwa, skrajnie futurystyczna wersja współczesnych bolidów Formuły 1. Jak wszystkie Vehicony (no, prawie), ma bardzo cybertrońskie kształty i detale, które sprawiają, że te TFy na tle innych serii są naprawdę unikalne i to w pozytywnym znaczeniu- to taka sympatyczna odskocznia od tych wszystkich pseudo-realistycznych alt modów z serii pokroju Armada czy Cybertron (nie mwóię, że są złe, ale mimo wszystko są względnie łatwe do powielania). W każdym razie, jak pewnie widać po designie i nazwie tego robota, mamy tu do czynienia z silnym nawiązaniem do G1 Mirage'a. I to całkiem przyjemnym w odbiorze.

Cybertrońska natura tego pojazdu ujawnia się w nieco osobliwym podejściu do co niektórych elementów tego robota, na przykład tutaj widzimy bardzo długie rury wydechowe silnika (co dla człowieka może wydawać się nieco niepraktyczne, ale TFy pewnie mają inne poglądy na ten temat), jak również obudowę tylnych kół, która osłania je niemal do poziomu płaszczyzny jazdy. Jak wygląda? Czadowo. Czy to praktyczne? Tylko jeśli ten pancerz się zdejmuje na czas wymiany kół :P Z drugiej strony, nie wiem, czy dla Megatrona łatwiejsze nie byłoby po prostu zbudowanie kolejnego egzemplarza niż cackać się z demontażem (dla tych, którzy nie oglądali Beast Machines i nie mają pojęcia co to miało znaczyć- zaraz wszystko wyjaśnię)

Rzut z boku. Całkiem opływowa maszynka, choć nie wiem czy tak niskie zawieszenie nie jest przegiecięm (chyba są na Cybertronie jakieś mniej idealne drogi z wertepami, nie?). Co nie zmienia faktu, że wygląda to fajnie :D

Przód Mirage'a to mistrzostwo świata. Wygląda nieco jak głowa jakiegoś chrząszcza oblana płynnym metalem, który już zdążył zakrzepnąć. Nie wiem nawet jak to opisac, ale wygląda to świetnie. Do tego jeszcze szare i żółte akcenty, błyszczączy ciemny plastik i już macie kolejny powód, dla którego tak lubię tego Vehicona :) No i nie zapomiajmy o tym uroczym blasterze zamontowanym na środku nadwozia, który jest głównym uzbrojeniem tego robota (większość TFów siedzących na Cybertronie nie musi się przejmować takimi rzeczami jak kabiny dla przedstawicieli innych ras, więc używają tą przestrzeń w nieco bardziej praktyczny sposób).

Spojler też wbrew pozorom jest pełen nie do końca aerodynamicznych elementów... na przykład te dwie przesympatyczne rakiety ziemia-ziemia zamontowane na bokach, hehe. Ale tak to jest gdy twoim jedynym przeznaczeniem jest walka w pierwszej linii w imię Wielkiego Megatrona, zwałszcza, gdy sam nie bardzo masz na to wpływ...

Pod spodem pojazdu zjaduje się logo Vehiconów wprasowane od środka w żółtą sferę. Jednak w przeciwieństwie do Maximali, nie kryje ona iskry tego robota. Żeby tak było, musiałby ją najpierw mieć. Widzicie, Beast Machines opiera się na nieustannej walce Maximali z całą hordą dronów (Transformerów, które nie posiadają iskry i w związku z tym są tylko maszynami, a nie żywymi istotami jak większość TFów) posyłanych przez Megatrona, a Mirage jest jednym z nich, do tego produkowanych w założeniu w ogromnych ilościach. W serialu co prawda się nie pojawia, ale wiemy, że Megatron posiadał tylko pięciu Generałów (ci z kolei to drony posiadające iskry i wyposażone w ulepszone ciała) i Mira wśród nich nie ma.

I jeszcze jeden, lekko izometryczny rzut na Mira, który jakby nie patrzeć robi wrażenie stworzonego do takich ujęć.

Porównania czas zacząć, co nie znaczy, że trzeba się poetycko rozpisywać o każdym z nich. Więc tak... tutaj Mir jest porównany z Energon Prowlem i Classic Mirage'em. I jakoś tu specjalnie nie czuć, że wersja BM jest Basiciem a nie Deluxem jak dwaj pozostali panowie na tym zdjęciu.

A tu Mir porównany ze swoimi inkarnacjami z RIDa, Armady jak również z Universe Streetwise'em (tak wiem, u nas wydano go pod bandaną Energon, ale ja tego nie kupuję, nie moja wina, że nie chciało im się wydawać w Europie całej serii i to co dali popakowali do aktualnie bierząch serii...).

A tu już Mirage ze swoimi kumplami z BM- Blastcharge'em (ten sześciokołowy czołg) i Scavengererem (tym nie-sześciokołowym czołgiem). Trzeba przyznać, ich stylistyka pasuje do nich nawzajem jak ulał. Mimo wszystko nadal się będę upierał, że większość Vehiconów mogłaby spokojnie dorabiać jako część asortymentu z Warhammer 40 000 :P.
UWAGA: ta galeria jest eskeprymentalna, bo zamist zdjęć transformacji, których szykowanie zwyczajnie było długie i monotonne, stosuję dzisiaj wideo-transformację. Jeśli się przyjmie, będę tak już zawsze robił (o ile transformacja nie będzie typu "podnieś figurkę, wyciągnij z korpusu łapy i nogi, robot gotowy")

Transformacja daje nam naprawdę ciekawie wyglądającego TFa. Pomijając sam nietypowy design (duży plus), bardzo mi się podoba mocna zmiana kolorystyki wraz ze zmianą trybu. Kolor karoserii zostaje w większości tylko na nogach i głowie, na jego miejsce pojawia się przeźroczysty niebieski, a żółty też nabiera tu mocy. Mimo wszystko wrócę na chwilę do designu Wyraźnie widać tu mocno dysrpoporcję między korpusem a kończynami robota na korzyść tych ostatnich. NIespecjalnie mi to przeszkadza, dodaje to Mirage'owi nieco smaczku i u niektórych może wręcz wywołać wrażenie robota nad wyraz silnego, co też nie jest złe.

Jak widać, cały przód pojazdu poszedł w jednym kawałku na plecy, gdzie nie wygląda tak źle. Ale najlepsze jest to, że mimo swoich gabarytów, nie jest specjalnie widoczny od przodu. A, widać tu też to działko... nie martwcie się, będzie też widoczne od przodu :)

Głowa jest średnio skomplikowana, jak u innych Vehiconów nie chciano ich zbytnio przebajerzać co moim zdaniem wyszło figurce na dobre. Mamy przeźroczyste, niebieskie oczy, jak również spory szary faceplate (rozważałem również możliwość, że jest to dolna szczęka zrobiona na wzór Tankora, ale jakoś ta opcja nie pasuje do tej figurki)

I jeszcze pokazanie z bliska całekorpusu. Nie za dużo detali, ale ładnie się komponuję z resztą robota. Zwróćcie też uwagę na rury wydechowe wystające z przedramion i wychodzące na wysokość głowy- jest w tym coś fajnego.

Ale rury mają też inną funkcję niż tylko ładny wygląd- są główną bronią Mirage'a w trybie robota i po wciśnięciu ich w kierunku rąk, wylatują do przodu tak jak pociski w wyrzutniach sprężynowych. Przy tym ich zasięg jest niewiele mniejszy, co jak na mój gust jest dobrym znakiem. Szkoda tylko, że nie pasując do otworów w dłoniach Mirage'a, dobrzeby wyglądały w roli broni krótkodystansowej (po wyczepieniu z ramiona mocno przypomianją kije hokejowe).

Nogi są niezłe, od przodu najbardziej przypominający nam o trybie pojazdu element tej figurki. Są ciekawie zaprojektowane, pokazany przy transformacji podwójny zawias jest również obrotowy przy tylnym kole, więc stopy można obracać na boki ( jak rówznież przechylać do tyłu jak na zdjęciu poniżej). Pomysłowe, ale mało który TF korzysta z czegoś takiego...

I pozujemy! Mir ma naprawdę spory jak na Basica zakres ruchów, więc nie ma co się martwić o kwestię pozowania go w fajny sposób, kilka pozycji na pewno się znajdzie :)

Na przykład tą- Mir blokuje cios przeciwnika (przeciwnik sprzedawany oddzielnie, dlatego go nie widać) i pewnie zaraz wyprostuje łokcie żeby przedstawić oponentowi swoje dwa długie kontr-argumenty, hehe.

A jeśli to nie poskutkuje, Mir może też ruszyć głową i użyć spoczywającego do tej pory na karku blastera. Wygląda to ciekawie, ale na dłuższą metę może wydawać się nieco dziwaczne (wygląda to nieco jak pojedyńczy laser wystający z czoła robotów VF-0A i VF-1A z Macrossa).

Jeśli ktoś odnosi takie wrażenie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby pistolet ztamtąd zabrać i umieścić go w ręku Mira (zawias pistoletu jest do tego specjalnie przystosowany, więc nic się nie wyłamię, o ile nie podejdziecie to tego ZBYT entuzjastycznie). I tu też wygląda dobrze ta nasza spluwa :).

Wiecie, w sumie dawno nie robiłem porównań TFów z realnymi obiektami (dawno? czy ostatnio nie robiłeś tego przy okazji BM Scavengera, PIERWSZEJ galerii na tej stronie?!), więc myślę, że czas przywrócić tą chlubną tradycję. Więc tu Mirage stoi obok mojego telefonu, Nokii 6120 Classic... tak, wiem, że z jego ekranu straszy Protoform Optimus Prime... mam ten telefon od miesiąca i jeszcze nie załadowałem do niego żadnej grafiki z Beast Machines :P

A tu porównanie z Mirage'em, Mirage'em, Prowlem i Streetwise'em. Serie możecie sobie dopowiedzieć sami, przecież już ich w tej galerii widzieliście.

I porównanie z Blastcharge'em i Scavengerem. Ponownie powiem, że pasują do siebie, choć Scavengerowi ewidentnie przydałaby się szyja...
Podsumowując, Mirage to TF mały, ale bardzo ładny. Niezbyt wybajerzony w kwestii dodaktów, ale całkiem pozowalny. Wspominałem już, że jest bardzo ładny? Wallas wystawia szkolą piątkę :)

KONIEC
Ostatnio mam powoli narastający nawrót sympatii dla zabawek z serii Beast Machines
i zakup Mira był pierwszym tego dowodem od około trzech lat gdy zaopatrzyłem
się w Blastcharge'a i Savage/Noble'a. I choć TFa tego wylicytowałem za około
30 zł od e-transformers na Allegro, mało brakowało a byłby to mój pierwszy
BM- gdy 6 lat temu w Auchan natrafiłem na BMy (żeby było śmieszniej, to był
mój pierwszy kontakt z tą serią- nie miałem jeszcze wtedy internetu), udało
mi się naciągnąć rodziców na zakup jakiegoś Basica- do wyboru miałem Scavengera,
Buzzsawa i właśnie Mira. Wygrła Scav, ale było blisko... no nic, i tak to nadrobiłem,
a to, że taki szmat czasu potem, to już inna sprawa :P