ANIMATED STARSCREAM


Przynależność: Decepticon
Transformacja: Myśliwiec
Rok wydania: 2008
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

Nadchodzi. Największa seria TF roku 2008. Posiadająca własny, świetnie zrobiony serial animowany. Ale co jeszcze ważniejsze, posiadająca armię nowych Transformerów, które w niemal niepojęty dla fana wielkich robotów sposób doskonale odwzorowuje postacie serialu, które są bardzo animkowe- opływowe, niemal bez widocznych elementów swoich pojazdów i z transformacjami, które najlepiej oddaje termin "animowana magia", tak charakterystyczna dla pierwszych japońskich super robotów. I teraz wyobraźcie sobie, że modele tych robotów niemal idealnie oddają te postacie w każdym z ich trybów. Nadchodzi nowa era w historii zabawek Transformers. Era Animated.

Starscream z serii Animated jak na razie jest nabliższą pierwowzorowi z G1 wersją tej postaci, żeby nie powiedzieć, że Animated Star ma jeszcze bardziej paskudny, zdradziecki charakterek od oryginału. Ale nie będę psuć wam radochy z poznawania serialu, sami musicie się przekonać :) W każdym razie, nowy Starscream jest dość daleko posuniętą wariacją na temat poczciwego F-15, w które zmieniał się pierwszy Gwiezdny Krzyk. Pomijam już fakt, że tradycyjna kombinacja bieli, czerwieni i błękitu została zastąpiona jasnym niebieskim z czerwono-czarnymi wykończeniami (kolory, które przez ponad 20 lat były niemal zastrzeżone dla Thundercrackera). Sam kształt myśliwca też uległ drastycznym zmianom. Właściwie to wygląd tego pojazdu jest mieszanką dwóch typów maszyn- typowych myśliwców pokroju F-15 czy F-14 oraz... zmiennego myśliwca Valkyrie YF-19 z Macrossa. Tak, możecie się śmiać, ale ostatnio mocno siedzę w sadze Macross i wiem, że to jeden z tych samolotów, których nie da się pomylić z czymś innym i u Stara jest to aż za nadto widoczne. Te odwrócone skrzydła, ustrzeżenie (które swoją drogą podobno mocno poprawiają zdolności manewrowe maszyny) i zwieńczenie tyłu pojazdu są po prostu zbyt charakterystyczne. Ale powiem wam, że w połączeniu z animkową naturą tej figurki, daje to piorunujący efekt. Myśliwiec jest po prostu niesamowity i z trudem odrywa się od niego wzrok, a przy tym zapewnia pewien powiew świeżości, którego Starscream potrzebował.

Od tyłu sytuacja jest równie obiecująca- nie mówię już o świetnie rozprowadzonej czerwieni, która podkreśla bojowy charakter jednostki, ale układ skrzydeł sprawia, że ten myśliwiec bardzo przypomina ptasiego drapieżnika szybującego w trakcie polowania. Do innych zalet na pewno załapią się też detale, które są całkiem realistyczne- nie za dużo, ale w miejscach, gdzie powinny być, do tego widoczne nawet z pewnej odległości. Urok maszyny dopełniają złote insygnia Decepticonów na skrzydłach. Miodzio. A, i jeszcze jedno- rzeczą, która mnie kompletnie rozbiła w tej figurce było zaznaczenie klapy hamulców aerodynamicznych poprzez pomalowanie jej lekko jaśniejszą od reszty farbą. Ten pozornie nieistotny detal zrobił na mnie wielkie wrażenie.

Hmm, kwestia "zajefajności" jego trybu ma się nieco inaczej, gdy patrzymy na nią z boku. Na tle pięknego nadwozia, tu widzimy masę części robota, które może nie są przesadnie odpychające, za to mocno pogrubiają podwozie. No cóż, coś za coś, nic na to nie poradzimy, więc lepiej przymknąć na to oko.

Od przodu maszynka za to wygląda naprawdę super. Ponownie podkreślę, że te czerwone wstawki naprawdę dodają tej figurce dużo uroku. Od razu też zwrócę uwagę na ciekawostkę dotyczącą przednich wlotów powietrza. Żeby lepiej oddać głębię tego elementu, jest on pomalowany dwoma różnymi odcieniami farby. Dla mnie oznacza to, że ciemniejsze pole z założenia ma mieć słabszy dostęp do światła i stąd różnica kolorów. Bardzo też przypadł mi do gustu pomysł pomalowania na czarno pionowej ścianki wlotu, co ma podkreślać, że za wlotem coś jest (niekoniecznie plastik).

Widok od góry, całkiem ładny. Kurde, teraz Starscream wygląda jeszcze bardziej jak YF-19. Nie żeby mi to specjalnie przeszkadzało :P

Część z was się pewnie zastanawia, co jest z tym dziobem, że tak wygląda. Odpowiedź jest taka, że podczas transformacji ta węższa część w całości chowa się do środka, tak jak w serialu animowanym. W efekcie wygląda to nieco dziwnie, ale nie na tyle, żebym uznał ten fragment pojazdu za brzydki. Hmm, tak, wiem, że mój Star ma w niektórych miejscach delikatne skazy, ale to wynika z jego źródła- Mythos, który mi sprzedał tą figurkę kupił ją od gościa, który zabrał partię zabawek Animated z linii produkcyjnej jeszcze zanim doszło do kontroli jakości, więc egzemplarze sprzedawane w Polsce już nie powinny mieć tych problemów. Za braki w kwestiach estetycznych mocno przepraszam ^^ Aha, bo zapomnę- kabina pilota ma w środku zabudowę i to niezłą- siedzenie pilota, przednią konsolę z instrumentami... słowem, to co dobra replika powinna mieć :)

Całkiem ciekawie zrobione jest podwozie w tym samolocie. Tylne, jak pewnie widać, w trakcie opuszczania zadziera się do przodu, co jest związane ze specyficzną budową nóg Starscreama. Do tego podwozie to jest tak zrobione, że jeśli pociągniemy je do pewnego momentu, samo dalej wskoczy na miejsce i wystarczy je wtedy tylko lekko wepchnąć na chcianą pozycję. Rzekomo jest to związane z wbudowanym mechanizmem sprężynowym, ale u mnie działa to i bez niego ^^

Przednie podwozie już nie jest takie ładne, żeby nie powiedzieć, że mamy tu po prostu dwa sztywne, plastkowe kółka, które po prostu wpycha się do tyłu żeby złożyć podwozie. Możnaby oczekiewać nieco więcej, ale możliwe, że projektancie chcieli, by przednie podwozie pasowało kolorystycznie do reszty pojazdu...może.

Tu tylko chciałem pokazać tył maszyny z bliska, nic więcej.

Patrząc bardziej od tyłu widać dwa interesujące elementy: główną (jedyną?) broń Stara, czyli dwa działa energetyczne. Wbrew pozorom ta broń jest w pełni funkcjonalna w trybie samolotu, ale o tym za chwilę. Równie ciekawe są dysze silników...

...które dzięki mocowaniom na stawach kulkowych można swobodnie podnosić, opuszczać, lekko wychylać na boki i takie tam. Ogólnie bardzo zwiększa to zwrotność myśliwca i pozwala na wykonywanie nawet bardziej "chorych" manewrów.

I pokazujemy Starscreama od podwozia strony. Widzimy tu bardzo wyraźnie nogi i ręce robota, ktore są dobrze do siebie dopasowane i pomijając dwa zaczepy na nogach, nie ma tu praktycznie żadnych bolców. A mimo to wszystko i tak ładnie się trzyma na miejscu. Swoją drogą, jeśli chodzi o wpływy innych figurek na design tego modelu, tutaj dochodzi nam jeszcze Macrossowski VF-1, który jako pierwszy zastosował schemat transformacji zbliżony do tego w Starscreamie. Dziwi mnie to? No, trochę. To znaczy, kilka starszych Starscreamów (i nie tylko oni) wykorzystywało trochę przerobioną wersję tej transformacji, ale to co mamy tutaj jest zdecydowanie najbliższe oryginałowi (o G1 Jetfire'erze nie wspominam, bo on wykorzystywał dokładnie ten sam schemat, w końcu sam był przemalowanym VF-1).

I pokaz Stara "w locie". Nie musicie mi gratulować genialnej podstawki, naprawdę nie miałem pod ręką nic lepszego ^^ Ale grunt, że ładnie wygląda (Starscream, nie podstawka!).

Tak jak mówiłem, wspomniane działka można skutecznie używać jako broń w trybie myśliwca, gdyż obracają się o ponad 180 stopni do przodu, zapewniając maszynie siłę ognia. Teraz też można sensownie odpalać pociski, gdyż wcześniej spusty były tuż obok silników, a teraz mamy do nich swobodny dostęp.

I porównania czas! Najpierw podstawiamy Movie Thundercrackera, który dobitnie pokazuje, że nowy Starscream występuje nie w swoich standardowych kolorach.

No i oczywiście nie mogło zabraknąć Classic Starscreama, który w tej chwili jest moim najbardziej zbliżonym do G1 egzemplarzem Stara. Widać od razu, że te dwa myśliwce są z zupełnie innej bajki... tak w przenośni jak i dosłownie :) No dobra, popatrzyliśmy sobie na myśliwca, a teraz przechodzimy powoli do trybu robota :)


TRANSFORMACJA

 


TRYB ROBOTA

Po niemal prostackiej transformacji naszym oczom ukazuje się coś... teoretycznie niemożliwego. Starscream w trybie robota jest niesamowicie podobny do swojej odsłony z serialu (no dobra, poza umieszczeniem broni, ale nie bądźcie już marudy, to moje zadanie). Dosłownie brakuje mi słów żeby opisać jakie na mnie to zrobiło wrażenie gdy po raz pierwszy wziąłem tego TFa w ręce. Star jest wysoki, szczupły, z bardzo animkowymi proporcjami ciała... i najlepsze jest to, że praktycznie w ogóle nie widać części związanych z transformacją, a te należące do myśliwca są tak wkomponowane, że człowiekowi nie przyszłoby do głowy, że są czymś więcej niż tylko ozdobą. Słowem... ownage! Total ownage!! Ta figurka jest niesamowita, koniec kropka.

Co ciekawe, z tyłu jest niemal równie dobrze. Części myśliwca są tu już bardziej widoczne, ale broń boże nie wybijają się ponad figurkę. Bardzo mi się spodobał patent z rozkładanymi na boki panelami poszycia myśliwca, które sprawiają, że patrząc od przodu na talię robota widzimy tylko talię, poszycie zaczyna się dopiero powyżej, na skrzydłach. A te wychylone fragmenty poszycia i tak cudnie wyglądają tam gdzie są teraz.

PING tutaj zobaczycie drugą i najmocniejszą niedoróbkę mojego egzemplarza, czyli niedomalowana buźka. Wersja ostateczna już tego "bugu" nie ma. PING Głowa jest bardziej animkową wersją facjaty G1 Starscreama, bardzo ładnie wykonaną, z charakterystycznym dla designów z Animated długaśnym podbródkiem. Nie wiem co designerów podkusiło aby tak go przedłużyć, ale na pewno pogłębia wrażenie przebywania z postacią z komiksu. Jako ciekawostkę dodam, że oczy i usta są od tyłu połączone wspólnym kawałkiem przeźroczystego plastiku, więc podświetlenie głowy Stara od tyłu rozjarzy tak jego spojrzenie jak i jego wredny uśmiech :)

I rzut od przodu klaty Starscreama. Powiedzielibyście, patrząc na to, że to się transformuje w cały przód myśliwca? Mi by to raczej nie przyszło do głowy. I jeszcze jedno- te lekko widoczne linie na owiewce kokpitu to nie rysy, to wzory imitujące wyświetlanie obrazu na wewnętrznej stronie owiewki.

Ręce w zabawkach spod znaku Animated to kolejny skok naprzód, którego pierwszym zwiastunem była linia The Movie. Autorzy wreszcie doszli do wniosku, że jeśli figurka nie będzia używała uzbrojenia innych postaci, a sama ma broń nie-ręczną, to może ona mieć ręce nie przystosowane do trzymania broni. I to ma cieszyć? Jeszcze jak, bo dzięki temu ręce figurek mniejszych niż Leader wreszcie dostają pozowalność. U Starscreama ruszają się palce (połączone w jeden zestaw) i kciuk. Mają własne zawiasy, więc ręce można rozpościerać, zaciskać... Nawet nie wiecie jak bardzo ta prosta modyfikacja zwiększa pozowalność całej figurki. Ale na mnie i tak największe wrażenie zrobiło ułożenie palców- każdy jest innej długości, jest nieco inaczej zgięty i inaczej wychylony. Niezła dbałość o szczegóły, co?

O nogach nie da się wiele powiedzieć poza faktem, że stopy to wspomniane już dysze silnika na stawach kulkowych. W sumie jeszcze zastanawia mnie po co ten bolec na udzie, skoro nie jest potrzebny do transformacji. Moja teoria jest taka, że o ten bolec będzie zaczepiany jakiś dodatkowy gadżet, coś na wzór transfomowalnej zbroi dla Animated Prowla. Ale póki seria dopiero pląsa na rynkach świata, nie da się określić, czy mam rację.

Test pozowalności #1. Odtwarzamy pozę Starscreama z biosa jego animowanej wersji... test zdany i to jest właśnie jeden z przykładów, jak bardzo przydają się pozowalne ręce :)

I kolejny test, tym razem odtwarzamy scenę gdy Starscream rozpoczyna pełny ostrzał Autobotów :) Ta figurka naprawdę wygląda jak wyciągnięta żywcem z serialu...

Nic nie stoi też na przeszkodzie, by Star złapał się za własne pociski. Jak pewnie widzicie, umieszczenie broni to jedyna znacząca różnica między zabawką a serialem, ale była wymuszona transformacją robota. Poza tym, to nie wygląda tak źle, żeby nie powiedzieć, że wygląda naprawdę dobrze.

A teraz czas na ciekawostkę. Mianowicie w broń Starscreama jest wbudowany taki mały bajerek...

Widzicie, jeśli przesunąć działka do przodu, z przedramion wysuną się fragmenty pancerza. Nie mam pojęcia do czego to służy, wiem że wygląda za to naprawdę fajnie. Moja teoria zakłada, że ten mechanizm działa jak zdejmowanie ograniczników z broni i kiedy te części są wysunięte, Starscream atakuje z pełną mocą.

I idąc dalej tym tokiem myślenia, rozkładamy ten mechanizm na obu przedramionach. Kto ma ochotę walczyć teraz ze Starem? Nikt? No cóż, szkoda, mogło być zabawnie >:D

I jeszcze jeden dowód na to, jak bardzo pozowalny jest ten robot (uwaga, moje ulubione zdjęcie w całej galerii ^^).

Gdy już wiemy, z czym to się je, czas zobaczyć, jak to wypada wymiarowo. Na zdjęciu gościnny występ mojego poczciwego telefonu.

A tu Animated Starscream obok Movie Leader Optimusa Prime. Jest dobrze...

I znowu obok Thundercrackera. Widać, że Grzmiący Krakers jest bardziej rozbudowany, ale jeśli chodzi o sam wygląd, przegrywa z kretesem. Animated górą!

I Klasyka :)

Czas na podsumowanie. A brzmi ono... Ownage! Total ownage!! Niesamowita figurka. Zanim go kupiłem były może z trzy zabawki z Animated, które chciałem kupić jak tylko będą. Teraz chcę wszystkie :D To zupełnie inna jakość niż poprzednie serie TF. Kupujcie póki macie możliwość, naprawdę warto!


KONIEC

Gdy człowiek szuka czegoś nowego do kolekcji, a w pobliżu znajduje się obywatel Mythos, życie robi się ciekawe. Starscream był przez długi czas jedynym TFem z serii Animated, którego od razu zapragnąłem na własność. I wtedy okazało się, że Mythos ma dwa na zbyciu. Ustalenie szczegółów, spotkanie w Warszawie i Star był mój. I teraz wiem, że chcę większość figurek z Animated. Ten potencjał jest przerażający :D


Powrót do strony głównej