ANIMATED RATCHET


Przynależność: Autobot
Transformacja: Ambulans
Klasa: Deluxe
Rok wydania: 2008
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

Zapraszam do kolejnej z moich galeri poświęconych figurkom z linii Animated. Tym razem popatrzymy na kolejną postać z podgrupy "Tego Pana Wallas Naprawdę Lubi W Serialu". Przed Wami... Ratchet!

Ratchet, tak jak jego odpowiednik G1, na którym jest luźno bazowany, zmienia się w ambulans. Całkiem przyjemny, bardzo kreskówkowy pojazd. Tylko jego zgodność z serialem jest po części główną wadą tego trybu, bo ilość detali waha się od "sporo" do "a co to jest detal?" w zależności gdzie patrzymy. Poza tym, niektóre sekcje pojazdu cierpią na dzieloną z Universe Prowlem chorobę widocznych szczelin, co też bynajmniej nie dodaje alt mode'owi uroku.

Przynajmniej nie mogę narzekać na bardzo przyjemną dla oka grę grę kolorów. Gdyby kogoś zastanawiało co to za dziwny symbol na bokach pojazdu, śpieszę z wyjaśnieniem. Gdy Hasbro wydawało pierwszego Ratcheta, miał na sobie symbole krzyża z równymi ramionami. Kłopot w tym, że gdy chcieli je zamontować na figurce Animated, odezwał się Czerwony Krzyż, który w międzyczasie zastrzegł sobie wspomniany znak. Więc trzeba było wymyśleć coś innego, co by się kojarzyło ze ratownictwem medycznym. Zgadnijcie co ten symbol przedstawia :)

Z całego pojazdu, przód odpowiada mi najbardziej, bo ma całkiem sporo ładnych detali. Najlepszy w mojej opinii to czarny bęben z linką wyciągarki.

Na plus działa próba dodania kabiny kierowcy oraz niezłe lampy sygnalizacyjne, które w środku mają nawet zaznaczone indywidualne światła. Wracając do kabiny, szyby są pokryte wzorkami przypominającymi płyte główną komputera, co zdaje egzamin w formie robota, ale w trybie pojazdu wygląda dziwnie. Wallas się czepia? Jasne, czemu nie :)

Tył jest zwyczajnie brzydki. Światła wyglądają jak zrobione na odwal-się, farby nie ma tu ani śladu i ponownie części niespecjalnie do siebie przylegają. Gdzie są Reprolabels, gdy są potrzebni...

Na koniec tego prostego alt modu porównanie z Deluxe Battle Begins Prime'em. I tyle o tej formie, nawet ja, mistrz ględzenia o szczegółach, nie mam tu już więcej do powiedzenia. Kelner! Tryb robota, proszę!

 


TRANSFORMACJA

 


TRYB ROBOTA

No, ten tryb to ciekawsza połowa Ratcheta, który jako robot odwzorowuje postać (i zwyczajnie wygląda lepiej) jeszcze poprawniej niż alt mode i właściwie jedyne co go odróżnia od kreskówki to przenośnięte płyty naramienników, ale hej, na tle Animated Bumblebee'ego, tego nawet nie powinno się uznawać za zgrzyt :D Więc oto on, otyły, zrzędliwy weteran Wielkiej Wojny, pokładowy medyk Ratchet.

Tył jest bardzo uładzony i nie wiem czemu, wyjątkowo mi się tutaj podoba. Czyżby talent fotografa? Eeee tam.

Uczucie otyłości jest tu bardzo wyraźne (choć mnie zastanawia, czy TF naprawdę może popaść w otyłość? Pewnie jak z wiekiem, ta cecha jest u TFa widoczna tylko jeśli on sobie tego wyraźnie życzy).Innym elementem, który mnie pozytywnie zaskoczył to sygnalizatory wbudowane w ramiona. Prosty, ale świetny bajerek. Za to głowa nie jest już taka fajna. To znaczy, niby mamy to wszystko, co charakteryzuje głowę Ratcheta z serialu, ale dla mnie to twarz jest zwyczajnie nijaka i nie trzyma klimatu wersji telewizyjnej. No i te podświetlane od tyłu oczy... wyglądają jakby Ratchet dopiero co rozpoczął jednostronną wycieczkę do Źródeł Wszechiskry. Lepiej przejdźmy dalej póki jeszcze mam na to ochotę.

Kolejna rzecz, która mnie dobija, czy stopy, których budowa sprawia, że pozowanie tego TFa (nie mówiąc już o prostym stawianiu na baczność) to koszmar, pięt mogłoby nie być, takie są pomocne. To, że na zdjęciach tego nie widać świadczy tylko o mojej anielskiej cierpliwości, co przy tym gościu nie było łatwe.

Za to ręce mają u mnie plusa, bo to jeden z nielicznych Deluxów z ruchomymi palcami. Zresztą, z rękoma związana jest inna kwestia...

Elektromagnesy Ratcheta...TO MAJĄ BYĆ ELEKTROMAGNESY RATCHETA?? Każdy kto oglądał choć jeden odcinek serialu wie, jak one powinny wyglądać (kurcze, każdy kto choćby zerknął na rysunek na pudełku wie jak powinny wyglądać). I badźmy szczerzy, tak nie powinny. Czarne, pełne detali, tylko z górną połową...nie, nie, to nie tak miało być! Już bym wolał, żeby były doczepiane, ale przynajmniej wierne serialowi. Nawet ich mechanizm wysunięcia nie jest już taki fajny, choć pozornie jest ciekawy- magnesy są zaczepione pod przedramionami i sprężynowo wskakują w ręce gdy zegnie się łokcie. Co w tym nie jest fajnego? Zaczepy są dość umowne i łatwo je zwolnić ( a potem trudno wczepić, bo są baardzo płytkie), dwa, zabiera częściowo pozowalność w łokciach. Powiem tyle. Foch z przytupem.

Test pozowalności numer 1.

Test pozowalności numer... 2.

Ratchet może naśladować gest rzymskich władców, jaki robili gdy nie chcieli bisów podczas walk gladiatorów, ale ręce naszego medyka, choć mają taką możliwość, nie potrafią tego ładnie odwzorować.

Ok, to akurat mi się bardzo spodobało. Tak jak w serialu, Ratchet ma na lewym przedramieniu gniazdo, które mu zostało jako pamiątka po spotkaniu z Lockdownem.

A teraz czas je ponownie zapełnić. Generator EMP wraca do prawowitego właściciela :) Na tle serialu jest przewielgaśne, ale nie mam zamiaru z tego powodu biadolić, bo wygląda groźnie.

Naturalnie, nie wszyscy byli zachwyceni odzyskaniem wyposażenia przez Ratcheta. Z Lockdownem na czele.

Jednak mimo wszystko, to zabawka Ratcheta i z tej dwójki to on wie lepiej jak używać EMP. I zdenerwowany jest skłonny zademonstrować to każdemu zainteresowanemu. Przy okazji, warto zacytować jeden z moich ulubionych tekstów Ratcheta w serii. "Co? Mam użyć generatora EMP, żeby skrócić twoje cierpienia? Ty, który zamieniłeś narzędzie do ratowania życia w broń, nie zasługujesz na tyle litości!".

Ale taka scenka wymaga posiadania Lockdowna. Natomiast Ratchet sam posiada w komplecie cztery akcesoria. Od prawej do lewej: młotek, klucz francuski, coś ala śrubokręt... i wielgaśny otwieracz do konserw. Tego się nie spodziewałem...

Co ciekawe, wszystkie cztery elementy wyposażenia można umieścić na "wieszaku" wbudowanym w plecy Ratcheta.

Wygląda to nawet niegłupio, tylko zapomnijcie o wypozowaniu Medyka jakby po nie sięgał, próbowałem. Z mizernym skutkiem :P

Czas na pokazanie tych akcesoriów w ich docelowych miejscach. Co by o nich nie mówić, nie dość, że wyglądają nieźle, to mają spyutnie zrobione zaczepy, które nachodzą na zawiasy sprężynowe magnesów. Zaznaczam jednak, że w ten sposób trzymane mają sens tylko klucz i młotek.

Śrubokręt i otwieracz do konserw znacznie lepiej sprawdzają się trzymane na płasko, jakby wysuwały się dokładnie z rąk Ratcheta. Mimo wszystko, te dwa kawałki czarnego plastiku na pierwszy rzut oka wyglądają jak broń i też wolę o nich myśleć w tej kategorii.

Ratchet idzie pokazać Decepticonom jak bardzo licencja medyka, a zwłaszcza związana z nią znajomość wszystkich słabych punktów ciała Transformera, może być przydatna w walce krótkodystansowej. Czy na sali jest lekarz, bo zaraz się przyda >:D

Czas na podsumowanie... I tu zaczynają się schody. Pierwotnie planowałem napisać, że to całkiem niezły TF, ale teraz się wacham. Wyjątkowo uproszczony alt mode, do tego kilka rażących niedoróbek w formie robota (zwłaszcza totalnie skopane elektromagnesy i kiepsko zaprojektowane stopy) nie ułatwiają mi wystawić pochlebną opinię tej figurce. To znaczy, nie jest tak źle jak przy recenzowanym przez mnie już Animated Bumblebee, ale idealnie też nie jest. Jeśli czytacie to jako rodzice, kupcie to swojemu dziecku, jemu raczej te wady nie będą przeszkadzały, to w końcu tylko zabawka. Ale jeśli należycie do dziwnej rasy fanów TF, której nie jest obojętny serial TF Animated, zastanówcie się jeszcze chwilę i upewnijcie, że obok nie ma Cybertron Mode Prime'a albo Prowla. Ocena 6/10.


KONIEC


Powrót do strony głównej