ANIMATED LEADER BULKHEAD


Przynależność:Autobot
Klasa: Leader
Transformacja: Wóz bojowy
Rok wydania: 2008
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

Minęły nieco ponad 4 miesiące od wejścia Voyager Bulkheada na polski rynek, a już dostajemy wersję Leader, która fanów tej postaci zmusza do wydania jeszcze większej kasy na kolejną wariację tego robota. Choć pewnie większość z was wolałaby po prostu kupić jednego a dobrze. Pytanie tylko którego... Chętnych do poznania mojej opinii na ten temat zapraszam dalej :)

Bulkhead z definicji jest wozem opancerzonym S.W.A.T.u i w wersji Leader trzyma się tej koncepcji, choć ta forma, z racji dodania sporej liczby uzbrojenia, może być traktowana też jako wóz bojowy. I to całkiem ładny, pełen detali i w ogóle, jakiś taki lepszy od Voyagera.

Bulkhead jest jednym z tych fajnych przypadków przeskalowywania postaci w górę, który zamiast powiększonego, np. Voyagera, daje nam całkowicie nową figurkę, z nowym designem i funkcjami. Dobrze oddaje to schemat transformacji. Z Voyagera został nam tu tylko sposób przeniesienia ramion na właściwe dla robota miejsce, a to i tak z dużymi zmianami na poziomie szczegółów. Wszystko inne jest kompletnie nowe.

Patrząc z boku wyraźnie rzuca się w oczy jedna rzecz- liczba detali obecnych na figurce gwałtownie wzrosła. Hardcorowym fanom Animated to się może nie spodobać, bo przez ich dodanie, Bulk traci nieco swój kreskówkowy klimat. Jeśli takie osobniki czytają ten opis, mam dla was złą wiadomość- mi się ten zabieg bardzo spodobał. Bulk nadal wygląda jak wyciągnięty z jakiegoś serialu, natomiast dodanie mu realizmu przez detale dodaje mu również nieco powagi i staje się jeszcze milszym dla oka obiektem.

Przód. Koncepcja ta sama co u Voyagera, wykonanie znacznie lepsze. Kompozycję przodu może nieco psuć wystająca niczym guz wieżyczka z syrenami i dwa działkami, ale ich obecność jest uzasadniona. Z innych rzeczy godnych odnotowania mamy tu przeźroczystą szybę szoferki i czerwone logo Autobotów uruchamiające elektronikę. Ale o tym za chwilę :)

Tył ma w sumie podobny design co Voyager, choć czarny pasek na dole zastąpiono pasem mechanicznych detali... Może to moje subiektywne wrażenie, ale czemu tylne drzwi pojazdu wyglądają jak twarz zmutowanego goryla??

O właśnie, wspomniana wieżyczka. Działka naturalnie się podnoszą, a umieszczone pod "kogutami" diody sprawiają wrażenie, że sygnalizatory migoczą, gdy wciskamy (tu już lepiej pokazany) znaczek Botów. I tak, nie jest chyba tajemnicą, że w głównej kopule wieżyczki ukryta jest głowa Bulkheada.

Ta modyfikacja bardzo mi przypadła do gustu. Rakiety dają Bulkowi konkretną siłę przebicia i do tego są ładne i całkiem dobrze pokryte detalami.. Naturalnie są wyczepialne, a w rakietach są specjalne wyżłobienia, które ułatwiają ich stabilne mocowanie w uchwytach.

Koła to kolejna miła modyfikacja. Kołpaki wyglądają jak cześć jakiegoś nowoczesnego zawieszenia i stanowią jednocześnie zwieńczenie osi, na których obracają się wszystkie koła.

I właz główny, wyraźnie nieźle opancerzony na wypadek, gdyby ktoś miał ochotę pobawić się z Bulkheadem w GTA.

I rzut z perspektywy góra-przód. Fajniusi samochodzik, nie ma co.

Ciągle paplam co się różni między Leaderem o Voyagerem, kiedy ten ostatni jeszcze nie dostał swojej galerii. No to popatrzcie sobie teraz :) Teraz rozmiary obu panów wydają się być zbliżone, ale ta tendencja utrzymuje się tylko w alt modzie. Nie wiedzieć też czemu, Leader ma znacznie żywszy odcień zielonego na karoserii. Nie żeby to była wada, dla mnie nawet lepiej, tylko czemu nie mogli tak od razu pomalować Voyagera...

Nie mam zamiaru się tłumaczyć z pakowania tego Micromana do galerii, zwyczajnie miałem taką ochotę i to wam powinno wystarczyć >:D

 


TRANSFORMACJA

 


TRYB ROBOTA

I po transformacji mamy... Bulkheada. Co ciekawe, odnoszę wrażenie, że proporcje i kształty w Leaderze nieco bardziej zbliżone do serialu niż Voyager, a przynajmniej są dużo bardziej przyjazne dla oka. Naturalnie, fani toczą dysputę, która wersja ma lepsze proporcje, ale ja się w to nie mieszam. Dla mnie ten Bulk jest zwyczajnie lepszy i ciekawszy.

Tył posiada oczywiście obowiązkowy "plecaczek" zrobiony z części, które nie są używane w trybie robota. Nie jestem zachwycony tym stanem rzeczy, ale przynajmiej w tej figurce plecaczek nie zagraża aż tak bardzo równowadze figurki.

Głowa jest niemal identyczna z serialem. Posiada też podświetlane na pomarańczowo oczy (pomarańczowo?! Ktoś chyba nie wyciągnął wniosków z Movie Leader Prime'a...). Mało tego, posiada funkcję Animatronic- w miarę wduszania loga Autobotów, głowa będzie się odwracać i ruszać ustami. Fajne... ale nie kosztem nieruchomej głowy :/

I widok od przodu.

Nogi. Dzięki nie posiadaniu większego związku z transformacją zewnętrznej partii robota, można było je ukształtować na w pełni serialowe oblicze. I tak, stopy są 70% gąsienicami ( jak w telewizji). Mają też pewien zakres odchylania się w tył i przód, stabilizując cała figurkę (problemy z równowagą? zwyczajnie przechyl TFa przy stopach w odpowiednią stronę :) ). Całkiem pomysłowe, znam kilka innych TFów, którym to by się przydało.

Czas na ramiona i ich funkcje. Lewe- zwyczajny mechanizm otwierania i zamykania ręki za pomocą suwaka na przedramieniu.

Prawe ramię- piła tarczowa, która zaczyna się kręcić gdy pobawimy się czarnym suwakiem widocznym na zdjęciu.

 

Małe interludium w postaci rzutu Bulkheada z boku.

I zaczynamy pozować! Kurde, byłoby idealnie, gdyby nie ta durna, nieruchoma głowa...

 

Uaha, Bulkheady dwa! Teraz już wyraźnie widać różnice w rozmiarze. Który fajniejszy dla was, sami musicie zdecydować, niemniej ten widok daje mocno do myslenia.

I pozowanko na partnerów.

Dwaj najlepsi kumple.

I dwaj Leaderzy. Prime jest zdecydowanie większy, ale nie jestem pewien, czy winy za to nie ponosi zwyczajnie inne rozmieszczenie masy w Bulkheadzie.

Bulkhead i jego Mini-co... Microman.

I Bulkhead gotowy na rozpierduchę. Tak wiem, że z fotki na fotkę opisy są coraz nudniejsze, ale co ja waszym zdaniem mogę tu jeszcze sensownego napisać, co?

 

Ano jednak mogę. Bulk dostał w komplecie własnego Headmastera, który dla fana zabawki jest zwykłą głową robota wyglądającego jak Galactus po ostrej popijawie, a dla fana serialu rozbudowanym systemem do przechwytywania wrogich robotów.

I tak, Headmastera da się nałożyć jako nową głowę dla Bulkheada! Nie było by to aż tak godne uwagi, gdyby nie fakt, że jej naczepienie zupełnie zmienia zachowanie elektroniki wbudowanej w figurkę- światełka zaczynają świecić na czerwono, a z głośnika wydobywa się kultowy już okrzyk bojowy Henry'iego Mastersona- "Ownage! Total Ownage!". Już dla tego tylko efektu warto zastanowić się nad kupnem tej figurki, bo wrażenie jest cudowne :)

I tak, Bulkhead może wejść w tryb "posiedzenia", jak to raz zrobił gdy malował portret Sari.

 

No, czas na podsumowanie. Mając i Voyagera i Leadera, ten drugi przypadł mi do gustu o wiele bardziej, wydaje się być lepiej wykończony i przemyślany na tle mnijszego kolegi. Ma też niezłą elektronikę i pozowalność i wygląd też niezły i w sumie mi w nim przeszkadza jedna rzecz jedynie. Ta przeklęta nieruchomwa głowa!! Ale poza tym, figurka jest naprawdę godna polecenia :P

KONIEC


Powrót do strony głównej