Kolejne wcielenie Smokescreena tak naprawdę poza nazwą nie ma nic wspólnego ze swoim pierwowzorem. Zdecydowanie bliżej mu do Grapple'a, który nie tylko miał podobne kolory, ale i posiadał sporej wielkości dźwig. Choć Smokescreen (teraz już mowa o tym robocie) jest zdecydowanie bardziej opływowym i ładniejszym pojazdem...
Przynajmniej od przodu, bo z tyłu już wygląda na grubaska- taki zabawny trik optyczny.
Nie zmienia to jednak faktu, że od przodu wygląda super i aż chce się na niego patrzeć. A jest na co. Czarne szyby, potężny zderzak, bardzo miłe dla oka detale świateł i grilla oraz dobrze zgrywający się z tym pomarańczem czyni tego Tfa bardzo atrakcyjnym modelem (zakładając, że obserwator nie widzi jego zadniej strony).
Można odnieść wrażenie, że konstruktorzy więcej dodatków dla trybu pojazdu zostawili z przodu auta- na dachu widać dwa elementy- jeden to gniazdo na Mini-cona (na całym robocie są tylko dwa, co biorąc pod uwagę serię, z której pochodzi, wydaje się nieco dziwne), która w tej chwili służy za podpórkę dźwigu, oraz uchylany właz kierowcy z logiem Autobotów na zewnętrznej stronie.
Kolejne zdjęcia będą pokazywały współpracę między Smokescreenem a jego partnerem, Liftorem. Dlatego myślę, że warto was zapoznać z tym Mini-conem, którego tryb pojazdu objawia się jako futurystyczny traktor widłowy. Wygląda to ciekawie, choć chwila minęła, zanim się zorientowałem, że kokpit pojazdu znajduje się w tylnej, szarej części pojazdu. A ponieważ mi zajęło chwilę wykombinowanie tego, to podejrzewam, że inni też się na tym nacięli :D
Tryb robota jest prosty, ale schludny i funkcjonalny. Do tego jest jednym z bardziej pozowalnych Mini-conów w serii, ale nie pokażę tego, bo jego stabilność to zupełnie inna sprawa :P Na wielu zdjęciach widziałem jak odchylone widły zwisają nad ramionami tego robota, ale ponieważ są na zawiasach, można je "zarzucić" na plecy tak jak ja to zrobiłem.
Z tyłu Smokescreena znajduje się bęben z linką zakończoną hakiem. Hak z kolei ma wypustkę podobną do gniazda na Mini-cony (jest minimalnie niższa). W ten sposób można ją montować Mini-conom, które można wziąć na hol.
Proces ten przedstawia to oto zdjęcie. Ciekawostką jest, że nie ma nigdzie przycisku ściągającego linkę z powrotem. Rozwiązano to zupełnie inaczej- widzicie to małe niebieskie coś nad tylnym kołem Smokescreena? To dwupozycyjny przełącznik. Kiedy jest przesunięty do środka pojazdu, samochód jedzie jak gdyby nic. Ale gdy się go odciągnie, włącza się prosta przekładnia w środku auta, która sprawia, że obrót koła powoduje nawijanie się bębna z liną. Sprytne, choć pozornie łatwe do wymyślenia :)
Ostatnie zdjęcie pojazdu koncentruje się na samym dźwigu. Na razie możemy podziwiać jego mnogie detale, ale dopiero przy trybie robota poznacie prawdziwe znaczenie tego elementu.
Tryb robota prezentuje się naprawdę niekonwencjonalnie, jak zresztą 3/4 robotów z Armady, choć daleko im jeszcze do takie poziomu zakręcenia, jaki prezentowała poprzedzająca Armadę seria Robots In Disguise/Car Robots. Ja widać korpus robota uformował się z tyłu auta, a nogi i ręce z jego przedniej części. W sumie wygląda to nieco dziwnie, ale i tak lepsze to niż Hot Shot z tej serii :P
Tym razem wyjątkowo daruję sobie komentowanie tyłu robota... bo co tu tak naprawdę jest do komentowania ^^
Zbliżenie na korpus i głowę. Głowa robi wrażenie jakby jej pomarańczowe części były hełmem. Do tego sama twarz robi wrażenie misiowatej... to pewnie wina tego, że to jeden z nielicznych przypadków. gdy twarz robota jest szersza niż wyższa...
Nie widziałem jeszcze fot zrobionych przez kogoś innego, które by pokazywały, że linka z hakiem może mieć całkiem praktyczne zastosowanie także w formie robota, który może nim atakować niczym Evac. Ok., przyznaję, linka ucięła mu nieco twarzy, ale pokazanie tej samej pozy pod innym kątem już nie dawałoby takiego efektu ^^
Zdjęcie grupowe, z przodu Liftor a zaraz za nim Smokescreen. Widać, że w tym przypadku różnica wymiarowa między partnerami nie jest kolosalna, co jest raczej domeną figurek klasy od Ultra w zwyż.
Obiecałem pokazać prawdziwe zastosowanie dźwigu w formie robota. Czas wam więc wyjaśnić, że jest to jeden wielki mechanizm uruchamiany za pomocą Mini-cona, którego pomarańczowe gniazdo wybija się ponad resztę dźwigu.
Nie wiem czemu, ale Liftor jakoś tak ładnie wygląda podłączony do Smokescreena....
Gdy gniazdo wraz z podłączonym Liftorem przesuniemy mocno do przodu, ukaże się prawdziwa natura dźwigu, który jest niczym innym jak ogromnym, naprawdę długim działem, w dodatku strzelającym na pociski. Powiem też, że jest to jeden z moich ulubionych ukrytych mechanizmów w robotach z Armady. Widok, gdy z małego dźwigu nagle robi się spora spluwa naprawdę robi wrażenie...
Na koniec pokażę wam jedną z ciekawszych poz dla tego Tfa, która sam wymyśliłem. Nazywam ją "na snajpera", gdyż Smokescreen na jej potrzeby kładzie się na podłogę i zaczyna cicho mierzyć w swoją ofiarę. Co prawda, strzał będzie znacznie głośniejszy niż w przypadku normalnych karabinów snajperskich, ale szczerze, jakie to ma znaczenie dla ofiary, gdy zorientuje się w sytuacji już po oddaniu strzału?