ARMADA OPTIMUS PRIME


Rozmiar: 31596 bajtów


Przynależność: Autobot
Klasa: Giga
Transformacja: Ciężarówka
Rok wydania: 2002
Producent: Hasbro


TRYB POJAZDU

Każda seria musi mieć swojego Prime'a, normalnie każda. Poprzedzający Armadę RID dał nam Prime'a ładnego, pozowalnego i bardzo wypasionego. Co więc czeka nas w tej serii, skoro ostatnio dostaliśmy taki łakomy kąsek?

Czeka nas... takie coś. Tiaa. Armada Prime na pierwszy rzut oka jest bardzo ładną ciężarówką, która w
największym skrócie wygląda jak krzyżówka G1 i G2. Nie jest to złe, po prostu to widać. Kolory również bardzo mi podpasowały, tradycyjna czerwień, szary i niebieski dobrze się komponują na tym modelu. Kłopot w tym, że w rzeczywistości wszystko jest bardziej wyblakłe i nie wygląda już tak efektownie, zwłaszcza niebieski, który wyraźnie idzie w kierunku fioletu. Niemniej, na zdjęciach wygląda to całkiem porządnie.

Gdyby chcieć zerknąć na tego TFa od tyłu, kadr zdecydowanie zdominuje nam jego ogromna optycznie przyczepa. Ładna, z dużą ilością detali... Zajmiemy się nimi potem :) Widać też, że przyczepa może coś więcej niż zwykły kontener na kółkach, co już cieszy.

Patrząc z boku widzimy, że proporcje porządnej ciężarówki zostały zachowane- mamy tu niski, długi prostokąt. I dobrze. Zastanawia tylko, czemu długość przyczepy i jej ciągnika są wizualnie tak zbliżone... specyfika modelu, jak to mówią. A tak naprawdę jest to związane z kilkoma funkcjami tej zabawki, o których powiem nieco dalej.


Zbliżenie na przód auta. Jak na TFa klasy Giga (lub jeśli wolicie, Leader, drogie dzieci Cybertronu), mogłoby tu być o wiele więcej detali, a zamiast tego widzimy jakieś zaczepy rodem z Power Rangers. Niemniej, patrząc przez pryzmat serii Armada, jest to zadowalający widok. Gdyby kogoś zastanawiało, co tam widać za szybą szoferki, odpowiadam. To nadajnik podczerwieni. Zainteresowani? Za chwilę powiem o tym więcej :)

Dla odmiany, do dachu już nie ma jak się przyczepić, jest wykonany świetnie, pomysł z dodatkowym wlotem powietrza bardzo przypadł mi do gustu. No, i nie zapominajmy od wielkim, złotym przycisku z logiem Autobotów. Służy do uruchamiania kilku funkcji w dalszych trybach robota. I taka ciekawostka propo różnic między wydaniem światowym a japońskim tej figurki. Wersja Takary zamiast złotych detali, miała je pomalowane na żółto. Było to żywsze, bardziej zbliżone do serialu ubarwienie, które na mój gust bardziej by pasowało do tego modelu, ale mamy tu złoty i trzeba sobie z tym jakoś radzić. Jakby ktoś się uparł, możnaby rzec, że złoty jest bardziej stonowanym i dostojnym kolorem.

No i nieodłączne dla typowego Prime'a rury wydechowe. Są fajne i mają dużo detali, ale że je wykonano z przeźroczystego plastiku, nie widać ich aż tak dobrze. Ja bym je wolał białe, ale może według designerów tak jest bardziej "cool". W końcu, głównym odbiorcą tej figurki mają być dzieci, a nie kolekcjonerzy. Bywa :P

Koła też są porządnie wykonane. Z plastiku, ale mimo to nadal są dobre. Od razu widać, że mają bardzo terenowy bieżnik, widoczny jest też "Monster Prime Convoy", co jak już kilka razy pisałem, odnosi się do japońskiego nazewnictwa tej postaci- każdy "prawdziwy" Prime (wyłączając Powermastera, który w Japonii jest inną postacią o zbliżonym wyglądzie) nosi tam imię Convoy, a jego kolejne inkarnacje mają dodawane przed tym członem dodatkowe elementy, które pozwalają odróżnić tą wersję od innej (i uwierzcie mi, to ma naprawdę sens), więc w tym przypadku mamy do czynienia z Monster Convoyem.

Czas na detale samej przyczepy. Wybaczcie, że nie będę się tu rozpisywał za bardzo, ale nie ma tu wiele ponad to, co sami widzicie, przynajmniej, jeszcze nie teraz.

Dach i jego cztery gniazda na Mini-cony, w tym jedno, honorowe (to złote), dla partnera Prime'a.

 

O, to już jest konkret. Za tą szybką schowany jest odbiornik sygnału podczerwieni i podłączony do niego chip główny elektroniki wbudowanej w tą figurkę. Poza standardowymi światełkami i dźwiękami, głównym atutem tej figurki jest nie stosowany nigdy wcześniej ( potem też nie) system zdalnego sterowania, dzięki któremu przyczepa transformowała się do kolejnych trybów wraz z Prime'em w pełni automatycznie. W sumie działa to jak wasz pilot od telewizora- transformujesz Prime'a, kierując jego nadajnik w stronę przyczepy, a ona na podstawie odebranego sygnału transformuje się w jeden z wybranych trybów.

Gąsienice przyczepy... nieco kłócą się z napędem kołowym ciągnika, ale to pewnie znowu ja i moje czepialstwo :D

I tył przyczepy, który zawiera sporą porcję elektroniki, silniczków i takich głupotek. Rzeczą mniej oczywistą, jest znajdujący się na spodzie uchwyt, do którego można przycumować Armada Overloada / Energon Ultra Magnusa, który staje się wtedy przedłużeniem przyczepy. Jak już dorwę tego TFa, a bardzo bym tego chciał, pokaże, jak to wygląda.

I jedno z tych zdjęć mających "uwydatniać zajefajność figurki" :) Ciekawe czy tym razem mi wyszło...

Coś tam wspominałem o partnerze Prime'a. A teraz nieco dokładniej. Mini-conem przypisanym do naszego wodza jest żółte autko przypominające Lamborghini, nazywające się Sparkplug... tak, wiem, że tak się nazywał ojciec Spike'a, głównego ludzkiego bohatera Generacji Pierwszej, i też nie wiem, czemu akurat tak ochrzczono tego robota. Jest to pojazd mniejszy od mojego kciuka, a jednak ma całkiem sporo detali na karoserii, co bardzo sobie cenię. Z drugiej strony, Sparkplug jest tak cudownie żółty, że połowa z nich gdzieś znika i trzeba się napracować, aby je dostrzec.

Tryb robota już mi się tak nie podoba, ale rzadko który Mini-con mi pasuje w obu trybach. Niektóre nie pasują mi w żadnym... ale to rozmowa na inną galerię. Co do Sparka, powiedzmy, że jego bot mode jest znośny. Polubicie go bardziej po przeczytaniu komiksu TF Armada, gdzie jego postać zdecydowanie mi przypadła do gustu, tak jako design jak i osobowość.

No i przykładowy montaż Sparkpluga. Można go przyczepić do wszystkich sześciu portów znajdujących się w trybie pojazdu Prime'a, ale to miejsce jest szczególne, bo ten port, jako jedyny, jest złoty. Nie żeby uruchamiało to jakąkolwiek funkcję, co to, to nie. Ale wyglądać, wygląda nieźle, czyli główne założenie zostało spełnione :)

Zbliżamy się powoli do końca trybu pojazdu, więc czas na porównania. Na pierwszy rzut idzie G1 Powermaster Optimus Prime, który jest jedną z dwóch figurek mających zdecydowany wpływ na design Armadowskiego Prime'a. Kilka zbliżonych wizualnie detali też się u nich znajdzie :)

No i porównanie z A Galvatronem. Od razu widać, że Decepticon jest mniejszy, ale czego oczekujecie, skoro Galvi jest figurką klasy Ultra, a Prime klasy Giga?


I co? Myśleliście, że i tym razem znajdziecie w tym miejscu wideo-transformację? A tak dobrze to nie ma. Ponieważ w tym wypadku filmik jest mocno rozbudowany i pokrywa nie tylko przemianę figurki, umieściłem go na końcu galerii. No dobra, tą kwestię sobie już wyjaśniliśmy, to teraz wracać mi do lektury :D


TRYB ROBOTA

 

Oto on! Największy Autobot w serii Armada w standardowym trybie robota... czy my się cofneliśmy o ładnych kilka lat w rozwoju TF? Toż to jakiś kloc, nie Prime. Ok, może nieco przesadzam, wszakże Armada znana jest ze swoich sztywnych, klockowatych modeli... ale to jest Prime, na litość boską, figurka, która teoretycznie powinna reprezentować serię. Cała ta sytuacja jest o tyle zabawna, że gdyby projektanci się naprawdę przyłożyli, ta figurka mogłaby wyglądać naprawdę lepiej, nawet z jej schematem transformacji i funkcjami. Z drugiej strony, dzieciaki, do których ta zabawka jest adresowana, pewnie się nie przejmą. A kolekcjonerzy zawsze znajdą powód do wybrzydzania, czego ja jestem idealnym przykładem :)

Od tyłu jest jeszcze gorzej... teraz to nawet nie przypomina robota. Wygląda to raczej, jak minimalnie
rozstawiony tryb ciężarówki. Nogi i korpus wyglądają jak nie wiadomo co i sytuację ratują tylko widoczne po bokach przedramiona. Czy warto było pakować w tą figurkę te 120 zł? Czasami mam wątpliwości...

Głowa została akurat nieźle wykonana, przypomina miks między G1 a RID Prime'em. Nie jest osadzona na stawie kulkowym, ale patrząc na niektóre roboty z Armady, dobrze, że się w ogóle rusza (w serii Armada to nie jest takie oczywiste). Ba, na górze jest nawet mały przycisk, który podnosi i opuszcza face plate Prime'a (symulując w ten sposób mowę), co jest całkiem ciekawą funkcją. Gdyby jeszcze tak u mnie ten face plate nie był krzywo zamocowany...

Korpus, co by o nim nie powiedzieć, jest ładnie wykonany i pokazuje ciekawy pomysł na zagospodarowanie tej partii robota- zamiast typowych okienek i grilla, tak typowego dla większości Optimusów, tu mamy przerośnięty grill i fragment zderzaka. Miła odmiana po tylu latach :)

Następna ciekawostka, to otwieralność grilla. Gdy tą opcję wykorzystamy, zobaczymy Armadowskie wydanie Matrycy Przywództwa. Niestety, wyjąć się jej już nie da., bo jest to tylko pomalowany detal na figurce.

Nogi. Hmm, nie jest źle. Mamy tu zadowalającą liczbę detali, choć jak widać, pozowalność w stopach nie istnieje. Znowu wina schematu transformacji.

Z rękami jest podobna sytuacja jak z nogami, pozowalność bardzo mała, a liczba detali jest raczej przeciętna. Jedyne co ratuje tu sytuacje to dobrze wyglądające rury wydechowe.

Ogólna pozowalność figurki jak na standardy Armady jest do przyjęcia, ale osoby zauroczone pozowalnością figurek z BW, BM i RIDa może szlag trafić. Ten TF może ruszać kończynami tylko w osi pionowej, w przód albo w tył, więc o pozach fachowych bojowych można raczej zapomnieć.

Przynajmniej uzbrojenie jest w porządku. Prime posiada kilka różnych typów broni, na przykład mały dwulufowy pistolet, który powstaje po połączeniu rur wydechowych na przedramionach. Przyjemna pukawka, ale ja wolę tą drugą.

Broń numer dwa to słusznych rozmiarów działo, które normalnie jest schowane w przyczepie. Wygląda fajnie, groźnie i sprawia, że ta figurka wygląda nieco poważniej. No i ma kilka innych możliwości, o których powiem potem.

No i czas na porównanie numer 2 z PM Prime'em. Niespodziewanie ten ostatni jest minimalnie wyższy, choć w trybie pojazdu to A Prime górował rozmiarami. Interesujące...

Tutaj nie trzeba chyba specjalnie komentować. "Ok, Galvatron, powiedzmy, że mamy... remis" "Chciałbyś, Prime. Przyjdź do mnie na szczudłach, to może pogadamy, hahaha!" "A żebyś wiedział, że tak zrobię!!" . I Prime naprawdę wie co mówi :)


Ok, pogadaliśmy sobie o Optimusie, ale tak naprawdę w tym zestawie to przyczepa gra pierwsze skrzypce. Czas odsłonić jej drugie oblicze :)

Transformacja przyczepy może się odbywać na dwa sposoby: ręcznie, jak tu, albo automatycznie, co postaram się pokazać w dołączonym do tej galerii filmie. Swoją drogą, sposób rozkładania jest bardzo zbliżony do przyczepy Laser Rod Optimusa (transformacja samego A Prime'a też, ale to inna historia).

Po rozłożeniu, uzyskujemy naprawdę sporą, choć dość płaską (od charakteru płaszczyzny ratuje ją tylko ta platforma) stację bojową. Choć Prime ma możliwość interakcji z nią, pierwsze skrzypce w tym wydaniu gra interakcja z Mini-conami (a jakże, przecież to Armada, tu wszystko się wokół nich kręci). Znajduje się tu kilka ciekawych funkcji, o których sobie zaraz powiemy... Nie, nie liczyłem, ile Mini-conów da się naraz podłączyć. Kogo to obchodzi, skoro i tak te kurduple będą tu głównie stały w trybie robota, wykluczającym podłączenie do gniazd…

Pierwszą funkcją jest małe stanowisko ogniowe, które po wciśnięciu małego guziczka za nim, wyskakuje nam do przodu. Proponuję nie trzymać tam wtedy Mini-cona, bo na 100% spadnie z platformy podczas przesunięcia.

 

O, drugie złote gniazdo... w dodatku tym razem coś robi. Przesunięcie gniazda z załączoną figurką uruchomi jakieś odgłosy. Jakie? Przekonamy się w filmie :)

Następna ciekawostka to wyrzutnia ukryta z boku stacji. Jeśli ktoś jest w środku kontenera na spodzie i przesuniemy suwak na górze do przodu, klapa się otworzy, a figurka wystrzeli do przodu... jeśli pokona opór stawiany przez zaczepy klapy :P Dlatego lepiej mimo wszystko ją minimalnie uchylić.

Następny bajer znajdziemy z tyłu. Detale na jednej z ramp są czymś więcej niż ozdobą.

Są podnoszonym, obracanym działem, ze strzelającym pociskiem (jedyna broń strzelająca w całej figurce). Szkoda, że detale na drugiej rampie nie są tak samo pokolorowane, bo może dzięki temu obecność działa byłaby nieco mniej oczywista...

Kolejny mechanizm ukryto w drugim boku stacji.

Jest to kolejne działko, które podnosi się dopiero po wczepieniu Mini-cona w gniazdo obok. Działko obraca się o 360 stopni i można je chować albo jak na poprzednim zdjęciu, albo obrócić je o 90 stopni i dopiero wtedy docisnąć. Obie opcje są dozwolone.

A tu z kolei, w centrum stacji, podnoszony ekranik, zaczep na nogi Prime'a i kilka guzików od elektroniki (zajmiemy się nimi potem).

Ok, gdy tą część opisu mamy już z głowy, przechodzimy do jeszcze jednej transformacji manualnej. Po co marnować prąd z czterech baterii AA, które zasilają przyczepę :P


I tak oto stacja zamieniła się w wielgaśne portki dla trybu super Prime'a. A w całości wygląda on tak...

Jak widać, w tym TFie nic się nie marnuje. Tryb super jest naprawdę spory, nawet na tle innych super-Prime'ów. I choć z wyglądu jest naprawdę ładny i czuć od niego indywidualny styl... znowu mamy niepozowalną cegłę, która jest nawet mniej pozowalna od swojego trybu standardowego (hmm, zazwyczaj było na odwrót, ale przez to wersja Armadowska jest oryginalna...na swój sposób). Jedyny mniej pozowalny tryb wspomagany jest własnością Powermaster Optimusa, który zresztą wyraźnie był inspiracją dla tego trybu, połączenie wydaje się być dość zbliżone. Tia... podsumowując, spokojnie można powiedzieć, że tryb robota i alt mode są zbliżone do Laser Rod Prime'a, a tryb super i częściowo alt mode do Powermastera. Czy im się to podoba, czy nie :P

Głowa trybu super jest zupełnie niepodobna do żadnego innego Prime'a, jakiego widziałem. Ale nie każcie mi jej opisywać dalej, wszystko widać jak na dłoni.

I od przodu :) Ten złoty guzik na środku klaty teraz spełnia konkretną funkcję, mianowicie uruchamia ogłosy dochodzące z przyczepy/ gaci trybu super. W sumie, górna partia robota jest w porządku, choć korpus wygląda jak u otyłego, a ramiona są średnio pozowalne- nie dajcie się zwieść temu poziomemu stawowi łokciwemu- w środku są kable, które sprawiają, że praktycznie nie da się kręcić przedramieniem na boki. Uch, ja i te moje wymagania...

A teraz to, co Wallasy lubią najbardziej, czyli Prime z giwerą. Widać, że była robiona głównie z myślą o tym trybie.

Ba, specjalnie ją umieściłem w prawej dłoni, bo w niej znajduje się dioda podświetlająca przeźroczyste elementy działa. Czerwone podświetlenie uruchamia się wciskając ten szary guzik na naramienniku. Patent fajny, choć trzeba przytrzymywać guzik, że światło działało... a poza tym właśnie ten zainstalowany w środku obwód elektryczny sprawia, że nogi mają tak niską pozowalność.

A oto porównanie pierwowzoru (i to dosłownie, PM Prime był pierwszym Optimusem z trybem super) i "wersją rozwojową". I obie wyglądają dobrze :)

"Galvi, wróciłem, tak jak obiecałem! I popatrz jakie mam fajne szczudła, hahaha!" "Ok, teraz możemy to uznać za remis..."

A teraz czas na filmik, który pokaże Wam wszystkie transformacje i efekty specjalne, które są w tym zestawie, a których za pomocą zdjęć nie sposób opisać :)

 

To już koniec naszej przygody z tą figurką. Więc czas na to tradycyjne pytanie. Czy warto? Jako zabawka dla dzieci, a zwłaszcza jako cały zestaw do zabawy (playset, jak to się tłumaczyło...), jest to świetny model. Fanów może zawieść nieco niedorobione tryby robota, które rażą swoją niską pozowalnością. Niemniej, jeśli znajdzie się jakaś okazja, warto go kupić, choćby po to, by mieć jedynego Transformera w historii z systemem zdalnego sterowania.

 


KONIEC

Armada Prime był jednym z tak zwanych spontanicznych zakupów podczas moich wakacji trzy lata temu. Jechaliśmy w kierunku Francji przez Holandię i po wizycie w Amsterdamie postanowiliśmy zahaczyć o jeden z nadmorskich kurortów. I akurat idąc obok promenady znalazłem sklep zabawkarski, w którym nie dość, że było kilka TFów z Armady, to do tego wszystkie były nieco przecenione i tak Prime kosztował 120 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio kiedy go widziałem w Polsce, kosztował ponad 190 zł, postanowiłem go kupić. I tak w mojej kolekcji pojawił się kolejny Prime...


Powrót do strony głównej