
Przynależność: Autobot
Klasa: Ultra
Transformacja: Prom kosmiczny
Rok wydania: 2003
Producent: Hasbro
Transformers Armada. Seria w Polsce znana z Unicrona, najbardziej upokarzającego tłumaczenia w historii polskiego TF i mechanicznych krasnoludków, które dawały większym robotom olbrzymiego kopa zdolności bojowych, których z tylko autorom znanych powodów, same nie były w stanie aktywować. Dość osobliwa mieszanka, co? No, ale skoro omawialiśmy tu szefa wszystkich szefów, Optimusa Prime'a, to nie może tu zabraknąć jego pomocnika... znaczy się, dzielnego zastępcy ^^

Jetfire w formie Powerlinx to dokładnie ten sam robot co wersja nie-Powerlinx, tylko z nieco lepszymi kolorami (nie wszystkie figurki Powerlinx miały tyle szczęścia) i do tego ta wersja była dostępna w Polskich sklepach, co też jest niezaprzeczalną zaletą. Ale abstrachując od tych szczegółów... Jetfire transformuje się w spory prom kosmiczny, względnie zbliżony do istniejących naprawdę jednostek. Osobiście lubię ten alt mode, ma w sobie to coś.

Tył również wygląda bardzo przyjemnie, właściwie jedyne moje zastrzeżenie to zmniejszenie bocznych górnych dysz do formy wyżłobionego plastiku. Jasne, transformacja tego wymagała, ale byłły TFy, które sobie z tym spokojnie radziły...

Przód jest bardzo ładnie wykończony. Fakt, od razu widać, że podlega transformacji, ale wciąż, kombinacja detali i kolorów jest tutaj świetna.

Tył też, poza wspomnianym mankamentem z dwoma dyszami, jest bardzo udany. Warto dodać, że mały ster poziomu na szczycie silników jest dwukierunkowym włącznikiem elektroniki w tej figurce, co pokażę wam w filmiku z transformacją.

Skrzydła zaskoczyły mnie sporą liczbą detali, jak również fajnie dobraną kolorystyką. Z ciekawostek... z samego przodu mamy działko laserowe, które dubluje się po drugiej stronie pojazdu. Mamy tu też po jednym gnieździe na Mini-cona jak również uchylane czubki skrzydeł, które wyglądają bardzo ładnie, gdy są lekko zagięte do góry.

I nasz prom postawiony na dyszach. Wygląda niemal jak piramida, hehe. Dopiero teraz widać jak ogromna liczba detali jest na tej figurce. Hmm, to by tłumaczyło czemu tak lubię ten model...

A tak, nie możmy zapomnieć o przedziale ładunkowym, który naturalnie się otwiera.

Hmm, nie ma tu za dużo miejsca, co? Ale to się zmienia, gdy Jetfire przechodzi do trybu superpromu, wtedy zmieszczą się tu ze dwa Mini-cony.

Na wewnętrznej stronie jednej klapy jest wygrawerowany zestaw detali udających monitory z podglądem czegoś na wzór naszego układu słonecznego z dodatkiem masy danych geograficznych. Fajne, takie duperelki zawsze dodają figurkom uroku.

I przychodzi czas na Powerlinx Commettora, Mini-cona dołączonego do Jetfire'a. Zmienia się w łazik księżycowy i posiada sporo detali, nawet przedział dla kierowcy. Z drugiej strony, nadmiar bieli sprawia, że połowy tych detali nie widać :P Mimo wszystko, jest to jeden z ciekawszych alt modów wśród Mini-conów. Ba, Commettor jest pierwszym robotem z takim trybem alternatywnym od czasów G1 Micromasterów, wśród których znajdował się Countdown, który też zmieniał się w pojazd księżycowy.

Tryb robota zdecydowanie jest jednym z ciekawszych, jakie mamy wśród Mini-conów, oj tak. I nie chodzi o to, że nie ma normalnych rąk, bo to nie nowość wśród Mikrusów. Commettor to chyba jeden z nielicznych Transformerów, który zamiast nóg posiada napęd kołowy. I choć może to dać do myślenia, jak ta postać radzi sobie z niektórymi przeszkodami na swojej drodze, to trzeba przyznać- to jest zwyczajnie oryginalne i fajnie wyglądające :)

A teraz czas na tryb superpromu. Aby go uzyskać, należy zainstalować naszej figurce dwa dodatkowe elementy: Commettora i tarczę / podwozie. A gdy to zrobimy...

Mamy superprom :) Wizualnie różni się od formy podstawowej wysokością i zawartością podwozia, co zaraz pokażę dokładniej.

Commettor posiada trzeci tryb, który ma tylko jedną funkcję- robić za przednie podwozie Jetfire'a, co jest dosyć oryginalnym zastosowaniem mini-partnera, nawet jak na Armadę.

I jeszcze jeden rzut z boku. Jak widzicie, ramiona robota są teraz wyparte pod linię skrzydeł, co pozytywnie wpływa na pojemność luku towarowego. Fakt, że teraz można kwestionować zdolność do lotu Jeta, to już inna sprawa :P

I jeszcze małe zerknięcie na miejsce, gdzie podczepia się tyle podwozie i całą masę tych cudownych detali, które na nim są.

No i nie zapomnajmy o ukrytych funkcjach, które uruchamia podłączenie Mini-cona. W przypadku tego duetu, jest to wysunięcie dodatkowych skrzydełek / lotek z boków silników. Pozornie to niewiele, ale wizualnie bardzo upiększa nasz prom kosmiczny.

Z innych interesujących funkcji, warto wspomnieć o rakietach / bombach będących na wyposażeniu Jetfire'a. Pod każdym skrzydłem są dwa zaczepy na tą broń. To szare to zwykły zaczep, ale to niebieskie jest połączone z gniazdem na Mini-cony na drugiej stronie skrzydła. Tak, dobrze główkujecie, wpięcie Mikrusa wypchnie bombę w dół, symulując małe bombardowanko. Całkiem fajny patent, ale o ile pamiętam, ostatni raz go użyto w G2 Dreadwingu.

By zakończyć naszą przygodę z trybem promu, porównajmy Jetfire'a z jego szefem :) Ech, ja chcę Overloada! Wtedy mógłbym zrobić z całej trójki super-ciężarówkę z długaśną przyczepą i mini-katapultą dla Jetfire'a...
PING- Wideotransformacja znowu przeniesiona na dół, za podstawowy tryb robota -PING

Transformacja prosta, ale jak na Armadę, całkiem satysfakcjonująca. I dająca ciekawie wyglądającego robota. Ok, przyznaję, otyłego robota o niemal kwadratowym korpusie, ale to nadaje oryginalności tej figurce, zwłaszcza, że nie jest tak irytująco kanciasty jak Prime. Kolory świetnie się uzupełniają, poziom detali jest zadowalający, a rozchylenie skrzydeł "o jedno oczko" sprawia, że robot wygląda naprawdę o niebo lepiej niż gdy kończymy go po myśli instrukcji ( jak to wygląda zobaczycie w jego wideo transformacji). Czyli, ogólnie rzecz biorąc, pierwsze spojrzenie na tryb robota kończy się jak najbardziej pozytywnie :)

Tył jest zadziwiająco schludny i poukładany, jednocześnie nie ma problemu z rozpoznaniem kształtów humanoidalnego robota. Dobra nasza.

Głowa to ciekawa sprawa, głównie za sprawą tego przeźroczystego elementu zakrywającego górną jej partię. Nie umiem określić, co w tym takiego fajnego, ale takie nietypowe rozwiązanie zwyczajnie mi się podoba.

I zbliżenie na górną partię Jetfire'a. Jak mówiłem, korpus jest nieco kwadratowy, ale dobrze zrobiony, łącznie z tymi osłonami ramion, które nie przeszkadzają za bardzo w pozowalności ramion. A jest co pozować, ramiona mają po 5 punktów artykulacji, łącznie z nadgarstkami. To jeden z lepszych wyników w Armadzie, a na tle ramiona Prime'a to już zwyczajnie marzenie.

Inaczej ma się sprawa z nogami. Mają fajnie umieszczone punkty ruchu (kolana, 2 osie ruchu w stopach i 2 na łączeniu z korpusem), ale zabrakło mi jednego- stawu ruchu przód-tył na wspomnianym łączeniu. Przez ten jeden mankament nogi tracą 3/4 swojego potencjału, a cały wachlarz potencjalnych póz zwyczajnie szlag trafia. Jest to o tyle głupia sytuacja, że taki staw mógł być tam spokojnie zamontowany. Ech...

Jak pewnie się już zorientowaliście, środkowy silnik promu zmienia się w ogromną spluwę Jetfire'a. Myślę, że spokojnie można by ją nazwać "Prawdziwy Peacemaker". Jetfire wyjmuje swoje działo, wszyscy dookoła robią się nagle grzeczni i spokojni, hehe. Jedna rada... wyjmijcie z tego baterie. Odgłosy nie są genialne, a ich dźwignię bardzo łatwo wcisnąć, o czym się przekonałem gdy trzymałem tą broń w pudełku z innymi akcesoriami od moich TFów. Łatwo od tego można się nabawić nerwicy.

A podwozie promu zmienia się w sporą tarczę, która mocuje się na Mini-port (hmm, fajne określenie, chyba wprowadzę je na dobre do swojego słowniczka) na lewym przedramieniu Jeta.

I test pozowalności. Góra super, dół zawodzi. A mogło być tak fajnie...

I znowu duet Jetfire- Prime. Już za chwilę ci dwaj panowie uformują razem jeszcze jednego pana- Jet Optimusa. Ale najpierw- reklamy... hmm, albo lepiej nie. Ok, to zostajemy przy planie A. Czas na wideo przegląd Jetfire'a :)

Jet Optimus, jak na standardy Armady, jest naprawdę dobrze przemyślanym trybem połączonym, który łączy funkcjonalność z bardzo miłym dla oka wyglądem. Zadziwiające, jak bardzo zmiana dołu robota i dodanie jednej płyty pancerza zmienia wygląd Super Prime'a. Fakt, pozowalność jest tylko nieznacznie lepsza, a nowy tryb jest mniej stabilny od kombinacji Prime-przyczepa, ale pal to diabli, jest dobrze :)

Rzut nieco bardziej od przodu. Mówiłem, że te lekko odchylone do tyłu skrzydła dużo dają :)

I rzut na nogi.

Choć bardzo statyczny w ruchach, Jet Optimus może być fajnie wypozowany, zwłaszcza, jeśli do zabawy włączymy jego uzbrojenie.

Chyba moje ulubione zdjęcie z tej galerii. Jet Optimus Prime, gotowość do uderzenia z pełną mocą. Pełen wypas, naprawdę polecam to ustawienie.
Czas na refleksję. Jetfire jest jedną z najlepszych inwestycji, jaka może wam się trafić w serii Armada. Świetny alt mode, dobry tryb robota (choć nie idealny), świetny tryb połączony z Prime'em i genialne kolory. Szef kuchni poleca :)

KONIEC
Niech żyje spontaniczne kupowanie! Byłem kiedyś z tatą na wyjeździe do Warszawy i przy okazji skakaliśmy od jednego centrum handlowego do drugiego. W jednym z nich spotkałem tego pana za 99 zł, ale że mój tata jest szalenie miłym osobnikiem, "podzielił" się ze mną kosztami i sam zapłaciłem za tą figurkę 50 zł. Najlepsze jest to, że w sklepie 30 metrów dalej ten sam model kosztował już 140 zł. Jak to mawiają, to mały krok dla człowieka, ale ogromny dla kolekcjonera :) I tak, Jet trafił do mojej kolekcji przed Prime'em, którego w rezultacie chciałem mieć głównie dla Jet Optimusa.